Pojawiły się pomysły, aby motywy sędziowskich rozstrzygnięć przedstawiać tylko ustnie. Podobno będzie szybciej i łatwiej. Czy naprawdę łatwiej jest o sensowną wypowiedź niż o sensowny tekst pisany?
Co miałem powiedzieć, napisałem – bywa, że do takiego stwierdzenia ograniczają swoje sądowe wypowiedzi pełnomocnicy stron w postępowaniach cywilnych, zwłaszcza gospodarczych. Po co mieliby powtarzać coś, co sędzia już zna z pisma procesowego? Jeżeli zaś sędzia dotychczas nie przeczytał pisma, nie będzie też słuchał na rozprawie – uznają – bo najwyraźniej uznał, że wie lepiej. Rychły już zakaz składania bez zezwolenia pism w toku postępowania, spleciony z utrwalaniem przebiegu rozpraw za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk i obraz, zmuszą adwokatów tylko do mówienia. Okazuje się, że sędziowie zazdroszczą adwokatom tej perspektywy i też chcieliby tylko mówić. Nie chcą zaś pisać; nie chcą pisać uzasadnień.
Tylko ustne uzasadnienie
Formalizowanie procedur, które miało zastawiać wnyki na strony i pełnomocników, okazało się pułapką także dla sędziów. Obecne pisemne uzasadnienia orzeczeń muszą odpowiadać na wielowątkowe stanowiska pełnomocników, zawierają prawdziwe epopeje i są pisane ezopowym językiem, co nie wynika już z kodeksowych wymagań, ale z coraz mniejszych umiejętności jasnego i krótkiego formułowania myśli. Pojawiły się więc pomysły, aby motywy rozstrzygnięć przedstawiać tylko ustnie. Podobno będzie szybciej i łatwiej. Czy naprawdę łatwiej jest o sensowną wypowiedź niż o sensowny tekst pisany? A jeżeli sędzia będzie mógł argumentować tylko ustnie, to dlaczego adwokaci mają pisać? Może niech też nagrywają apelacje?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.