Co łączy te trzy historie? Czterej bandyci włamują się do domu, katują domownika, a gdy temu udaje się odbiec, dopadają go i próbują udusić. W panice ofiara chwyta za nóż, zabija jednego z przestępców, a dwóch rani. Kolejna sprawa: 15 wyrostków podchodzi pod posesję, jeden przeskakuje przez płot, grozi śmiercią właścicielowi i szarpie go. Jest pijany. Właściciel w obronie uderza niegroźnie sztachetą w głowę napastnika. I ostatnia sprawa – napadnięty we własnym mieszkaniu śmiertelnie rani intruza nożem w brzuch.
Oczywiście wspólne jest miejsce zdarzenia – dom, posesja. Wszędzie wdzierają się napastnicy i wszędzie broniący się domownik atakuje intruzów. We wszystkich tych przypadkach naturalnym też wydaje się, że napadnięci działali pod wpływem strachu lub wzburzenia, czyli że prokuratorzy i sądy mogli umorzyć postępowania ze względu na takie usprawiedliwienie tych czynów okolicznościami zamachu. Działał już przepis uprzywilejowujący broniących się (art. 25 par. 3 kodeksu karnego), który wszedł w życie 8 czerwca 2010 r.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.