Małecki o przepisach dotyczących obrony koniecznej: MS zwiększa prawa nie ofiar, a napastników

Obrona, atak, przestępca
Utwierdzanie obywateli w błędnym przekonaniu, że otrzymają więcej praw, może więc skończyć się tragicznie: osoba broniąca miru domowego będzie przekonana, że wolno jej bronić się wszelkimi sposobami, ale działając zbyt intensywnie upoważni napastnika do równie intensywnej obrony przed sobąShutterStock
26 września 2017

 Kazuistyka w przepisach o obronie koniecznej, która uwstecznia prawo karne, to sposób Ministerstwa Sprawiedliwości na poprawę bezpieczeństwa obywateli: „Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo przylegającego do nich ogrodzonego terenu lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące” - wyjaśnia dr Mikołaj Małecki z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, autor bloga „Dogmaty karnisty”.


Projektowany przepis doprowadzi do jawnie niesprawiedliwych rozstrzygnięć. Starsza osoba napadnięta na przystanku autobusowym, turyści zaatakowani na starym mieście, dziecko pobite przed szkołą – żadna z tych osób nie będzie mogła przekroczyć granic obrony koniecznej, bo atak miał miejsce poza domostwem. Dlaczego MS nie chce polepszyć ich bezpieczeństwa?

Pozostało 88% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.