Ile żeśmy się nasłuchali, że polski głos w strukturach unijnych musi być donośny, że europejskie mocarstwa nie mogą nas rozgrywać, że musimy bardziej włączyć się w tworzenie unijnego prawodawstwa, a nie jedynie się do niego dostosowywać. Rodzimi politycy przekonywali nas, że w Parlamencie Europejskim dokonają cudów. Tymczasem okazuje się, że w komisji prawnej PE, liczącej 25 członków, nie znajdzie się żaden Polak.
A jeśli gdzieś w Parlamencie Europejskim, poza salą plenarną, zapadają istotne dla przedsiębiorców i obywateli decyzje, to właśnie w komisji prawnej. Trafiają do niej niemal wszystkie istotne inicjatywy legislacyjne. Są w niej omawiane, wykłócane przez poszczególnych europosłów i poprawiane. Komisja prawna sama w sobie niewiele może – ważne jest również to, co się dzieje w komisjach „merytorycznych”, np. transportu albo zatrudnienia i spraw socjalnych. Ale nadaje ton pracom nad wieloma aktami prawa unijnego. Wystarczy przecież zmienić kilka słów w projekcie, który do prac komisji trafił, tak by opuścił on ją już w wersji korzystnej dla zupełnie kogoś innego.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.