Flis: nie ma sensu odchudzać Sejmu i wprowadzać JOW-ów

Urna do głosowania fot. shutterstock.com
JOW-y działają w różnych krajach i na różnych zasadach. Dyskusja nad tymi rozwiązaniami jest potrzebna. Nie wszystkie systemy miałyby szansę sprawdzić się w Polsce.ShutterStock
11 maja 2015

Czas przedwyborczy oznacza zmasowaną podaż politycznej demagogii i genialnych pomysłów, które mają uzdrowić życie publiczne w Polsce. Część z nich nawet dobrze brzmi, w każdym razie na pierwszy rzut oka. Ale kiedy je przeanalizować, okazują się zwyczajnym humbugiem. Dlaczego nie ma sensu odchudzać Sejmu i wprowadzać JOW-ów, mówi dr Jarosław Flis.

2174798-dr-jaroslaw-flis-socjolog-polityki.jpg
Dr Jarosław Flis, socjolog polityki z Uniwersytetu Jagiellońskiego

Rewolucyjnych pomysłów ustrojowych w tej kampanii nie zabrakło. Najgłośniej było o referendum. Milion podpisów i naród decyduje – to dobry pomysł?

Takie rozwiązania są dobre w wyjątkowych sytuacjach. Mam tutaj na myśli problem, który dotyczy wszystkich mieszkańców, jest zrozumiały dla każdego i można go sprowadzić do prostego rozstrzygnięcia „tak/nie”, bez żadnych niuansów. Tak rozumiane referendum mogłoby się odbyć np. w sprawie przyjęcia euro. Gorzej jest w przypadku obowiązku szkolnego. Dlaczego o posyłaniu do szkół 6-latków miałyby decydować osoby, które same nie mają dzieci? A co z karą śmierci? Zbieramy milion głosów i przekreślamy wszystkie międzynarodowe standardy w naszej części świata? Nie wszystko jest na tyle czarno-białe, by można było to rozstrzygać w takiej formule.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.