Czas przedwyborczy oznacza zmasowaną podaż politycznej demagogii i genialnych pomysłów, które mają uzdrowić życie publiczne w Polsce. Część z nich nawet dobrze brzmi, w każdym razie na pierwszy rzut oka. Ale kiedy je przeanalizować, okazują się zwyczajnym humbugiem. Dlaczego nie ma sensu odchudzać Sejmu i wprowadzać JOW-ów, mówi dr Jarosław Flis.
Rewolucyjnych pomysłów ustrojowych w tej kampanii nie zabrakło. Najgłośniej było o referendum. Milion podpisów i naród decyduje – to dobry pomysł?
Takie rozwiązania są dobre w wyjątkowych sytuacjach. Mam tutaj na myśli problem, który dotyczy wszystkich mieszkańców, jest zrozumiały dla każdego i można go sprowadzić do prostego rozstrzygnięcia „tak/nie”, bez żadnych niuansów. Tak rozumiane referendum mogłoby się odbyć np. w sprawie przyjęcia euro. Gorzej jest w przypadku obowiązku szkolnego. Dlaczego o posyłaniu do szkół 6-latków miałyby decydować osoby, które same nie mają dzieci? A co z karą śmierci? Zbieramy milion głosów i przekreślamy wszystkie międzynarodowe standardy w naszej części świata? Nie wszystko jest na tyle czarno-białe, by można było to rozstrzygać w takiej formule.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.