Wyrok austriackiego Trybunału Konstytucyjnego, nakazujący powtórkę drugiej tury wyborów prezydenckich, dotknął problemów, które wydawały się nam do tej pory polską specjalnością.
Pod koniec maja doszło do najbardziej emocjonującej w powojennej historii Austrii potyczki wyborczej, która miała wyłonić nowego prezydenta republiki. Wstępne wyniki głosowania wskazywały na zwycięstwo kandydata skrajnie prawicowej Wolnościowej Partii Austrii Norberta Hofera. Po przeliczeniu ponad 800 tys. głosów oddanych pocztą ogłoszono jednak, że nowym prezydentem zostanie Alexander van der Bellen, kandydat niezależny wspierany przez austriackich Zielonych. Różnica między kandydatami wyniosła zaledwie 30 tys. głosów, czyli mniej niż pół procent wszystkich oddanych głosów. Hofer początkowo uznał porażkę, a w Wiedniu pojawiły się plakaty, na których dziękował swoim wyborcom za wsparcie. Na 6 lipca zaplanowano już uroczystość zaprzysiężenia nowego prezydenta. Ostatecznie jednak do niej nie doszło, a obowiązki ustępującej głowy państwa Heinza Fischera przejęło trzyosobowe prezydium austriackiego parlamentu. Co ciekawe, jednym z jego członków jest Norbert Hofer.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.