Pomimo uchylenia postanowienia o przedłużeniu aresztu tymczasowego ze względu na fakt, że wydał je neosędzia, dalsze izolowanie podejrzanych jest niezbędne – uznał Sąd Apelacyjny w Katowicach. I zdecydował o nałożeniu na nich nowego aresztu.
Orzeczenie zapadło na skutek zażaleń, jakie podejrzani wnieśli na postanowienie Sądu Okręgowego w Katowicach o przedłużeniu tymczasowego aresztu. Jedno z nich zawierało zarzut wystąpienia w sprawie bezwzględnej przyczyny odwoławczej, związanej z tym, że SO orzekał w składzie złożonym z sędziego wadliwie powołanego. Katowicki SA uznał zarzut ten za trafny. Jak bowiem zauważył, sędzia orzekający w I instancji został powołany na wniosek obecnej, niekonstytucyjnej Krajowej Rady Sądownictwa. Na tym jednak nie poprzestał. Przeanalizował bowiem także ścieżkę zawodową sędziego. Zauważył, że wniosek o jego powołanie KRS przedstawiła prezydentowi w lutym 2023 r., a więc już po tym, jak Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał orzeczenia odnoszące się do sytuacji sędziów Sądu Najwyższego zasiadających w różnych izbach. SA podkreślił, że Strasburg przesądził, że brak niezależności obecnej KRS zasadniczo skutkuje wadami podważającymi niezależność i bezstronność każdego sądu. Dlatego też, czytamy w niedawno opublikowanym uzasadnieniu postanowienia, ktoś, kto w takich warunkach „decyduje się przyjąć nominację na wyższe stanowisko służbowe, wystawia sobie, co Sąd stwierdza z przykrością, złe świadectwo”. I dalej: „tego typu postąpienie pozwala bowiem postronnemu obserwatorowi zakładać, że ów sędzia nie będzie zważał na prawo obywatela do rzetelnego procesu sądowego, kiedy na szali znajdzie się możliwość zaspokojenia przez niego własnych ambicji, chociażby zawodowych”.
Ponadto sąd II instancji zauważył, że w postępowaniu konkursowym przed KRS testowany miał tylko jedną kontrkandydatkę, która legitymowała się dłuższym o kilka lat stażem orzeczniczym, uzyskała znacząco większe poparcie kolegium sądu i sądziła w dużo poważniejszych sprawach. Sędziemu wytknięto również, że był wykładowcą Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Tymczasem, pisze SA, jest „wiedzą powszechnie znaną, wynikającą choćby z publicznych wypowiedzi polityków oraz sędziów zaangażowanych w przejmowanie politycznej kontroli nad wymiarem sprawiedliwości, że od pewnego etapu wykładowcami w Szkole zostawały tylko i wyłącznie osoby, które politycy i ich przedstawiciele uznawali za gotowe do współdziałania z nimi”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.