Prof. Ewa Łętowska: Spylandum est vs prawo do sądu [OPINIA]

Usnarz Górny
<p>Opuszczone obozowisko migrantów po białoruskiej stronie granicy widoczne z obszaru objętego zakazem przebywania w strefie przygranicznej w okolicy miejscowości Usnarz Górny, 9 grudnia 2021</p>PAP / Marcin Obara
4 listopada 2022

Od biedy można zrozumieć, że organy administracji interpretują prawo zawężająco, nie przejmując się celem danego przepisu. Ale już sądów, które robią to samo, rozgrzeszać nie wolno - pisze prof. Ewa Łętowska.

Tytułowe „spylandum est” – asekuranckie podejście: im mniej problemów dla nas (najpierw administracji, potem sądów), tym lepiej, nawet jeśli przy okazji straci się z oczu i dobro konkretnych ludzi, i ducha prawa – stoi w ewidentnej opozycji do uroczystej deklaracji art. 45 Konstytucji RP, że każdy (i to ktokolwiek, nie tylko obywatel) „ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”.

Pozostało 96% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.