- Jednym z minusów renty socjalnej jest to, że podnosząc ją do wysokości minimalnego wynagrodzenia dla wszystkich, możemy wywołać efekt demobilizujący, a pułapka rentowa jeszcze się pogłębi - mówi Łukasz Krasoń, wiceminister w resorcie rodziny i pełnomocnik ds. osób z niepełnosprawnościami.
Zgłoszony w poprzedniej kadencji Sejmu obywatelski projekt zmiany do ustawy o rencie socjalnej po pierwszym czytaniu trafił do prac w komisji polityki społecznej. Jego autorka, obecna posłanka Iwona Hartwich (KO), liczy na szybkie procedowanie. Krytycy mówią, że jest niekonstytucyjny. Co pan na to?
Projekty obywatelskie trzeba doceniać. Są one sygnałem, że jakiś obszar naszego życia nie wygląda tak, jak powinien. Co do tego projektu powtórzę to, co powiedziałem w Sejmie – dostrzegam korzyści przedstawionego rozwiązania, ale rodzą się pytania. Należy pamiętać, że projekt był pisany w innej rzeczywistości, kiedy nie było jeszcze w naszym systemie świadczenia wspierającego. To ważne zastrzeżenie, bo jest ono powiązane właśnie z wysokością renty socjalnej. Teraz w komisji sejmowej będzie czas, by rozwiać wątpliwości, które podnosi strona społeczna. Nie zapominajmy, że obok renty socjalnej mamy rentę z tytułu niezdolności do pracy. Jedna dotyczy osób dorosłych, których niepełnosprawność pojawiła się przed 18. rokiem życia lub do zakończenia nauki, druga – tych, których zdrowie pogorszyło się już później. Ich stan zdrowia i potrzeby bywają podobne.
No właśnie, dziś ta pierwsza wynosi 1588 zł. Tyle samo, ile najniższa renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. A tylko renta socjalna miałaby zostać podniesiona do wysokości minimalnego wynagrodzenia.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.