Dyrektorzy generalni wydają wszystkie pieniądze zaoszczędzone z tytułu nieobecności pracowników na nagrody i inne bonusy. Eksperci uważają, że środki powinny wracać do budżetu państwa.
Administracja rządowa już siódmy rok z kolei nie otrzyma podwyżek, bo fundusz wynagrodzeń jest zamrożony. Szefowie urzędów mają jednak sposób, by go zwiększyć. Wystarczy, że część pracowników będzie przebywała na długotrwałym zwolnieniu lekarskim, urlopie wychowawczym, macierzyńskim czy wprowadzonym w czerwcu 2013 r. półrocznym rodzicielskim i że nie przyjmą nikogo na zastępstwo. Wtedy pieniądze na pensje dla tych osób pozostają w urzędzie, bo świadczenia wypłaca im ZUS (a za wychowawczy w ogóle nie przysługują). Jak wynika z sondy DGP w ponad 60 instytucjach rządowych i samorządowych, ich szefowie niemal w całości przeznaczają te oszczędności na nagrody i dodatki. Pod koniec roku często trafiają one na tzw. karpiówkę i w efekcie fundusze wynagrodzeń zostają wyzerowane. Inaczej pieniądze musiałyby wrócić do budżetu.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.