Do niedawna powód do dumy, dziś doktorat staje się raczej przyczynkiem do podejrzeń o oszustwo, plagiat lub macdonaldyzację świata nauki.
W Niemczech za wygooglanie doktoratu do dymisji podał się minister obrony Karl-Theodor zu Guttenberg (zwany odtąd Googlebergiem). W Wielkiej Brytanii ze stanowiska zrezygnował rektor London School of Economics, który przegapił oszustwo w pracy syna Muammara Kaddafiego – Saifa. Jego podejrzeń nie wzbudziło nawet to, że potomek dyktatora poświęcił swoją analizę „Roli społeczeństwa obywatelskiego w demokratyzacji instytucji zarządzania globalnego: od soft power do kolektywnego podejmowania decyzji”. Ostatnio okazało się, że pracę napisał libijski ambasador w Wiedniu. W Europie rozgorzała debata nad jakością coraz bardziej popularnego pierwszego stopnia naukowego.
Zjawisko nie jest jednak nowe. Plagiaty udowodniono już wielu czołowym politykom świata. W ten sposób skompromitował się Władimir Putin, który pisał w 1997 r. pracę o „Planowaniu strategicznym regionalnych zasobów naturalnych w trakcie tworzenia się rynkowych mechanizmów gospodarczych”. Po żmudnych poszukiwaniach dwaj naukowcy z USA ustalili, że 16 z 20 kluczowych stron dysertacji zostało żywcem przepisane z pracy naukowca z Uniwersytetu w Pittsburghu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.