Dyskryminacja płacowa będzie mobbingiem? Nie tędy droga

To ładnie brzmi, gdy mówimy, że rozszerzamy możliwość dochodzenia roszczeń, a tym samym dbamy o kobiety, jednak prawda jest taka, że proponowana zmiana przyniesie więcej szkody niż pożytku – twierdzi dr Magdalena Zwolińska, adwokat, partner w kancelarii NGL Wiater
dyskryminacja, pracaShutterStock
6 lipca 2020

Zmiana, która miałaby pozwolić na dochodzenie dodatkowych roszczeń za nierówne traktowanie w zakresie wynagradzania, przyniesie więcej szkody niż pożytku. Można tylko mieć nadzieję, że po wyborach nikt już o niej nie będzie pamiętał.

Tuż przed pierwszą turą wyborów prezydenckich głośno zrobiło się o planowanym projekcie zmiany kodeksu pracy, na mocy której dyskryminacja stałaby się jedną z odmian mobbingu. W ubiegły piątek projekt zawisł wreszcie na stronie internetowej Sejmu (został wniesiony jako inicjatywa posłów PiS). Propozycja jest następująca: za mobbing byłyby uważane również „działania lub zachowania polegające na uporczywym i długotrwałym różnicowaniu wysokości wynagrodzenia ze względu na płeć pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników”. Oczywiście w definicji pozostałyby nadal także działania będące nękaniem lub zastraszaniem pracownika.

Pozostało 88% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.