No i mamy kolejny odcinek niekończącego się serialu o zakazie odliczania VAT od samochodów osobowych i sposobach na jego obchodzenie. Osobowe, luksusowe bankowozy.
Najsmutniejsze jest to, że w tym sporze rację mają obydwie strony. Gdyby podatnicy nie kombinowali ciągle, jak obniżyć sobie podatek poprzez prywatne zakupy wrzucane w firmowe koszty, fiskus nie musiałby zaostrzać przepisów. W konsekwencji nie wprowadzałby też odpowiedzialności zbiorowej. Z drugiej strony, gdyby fiskus nie uciekał się do bezmyślnego często zaostrzania przepisów, podatnicy nie wymyślaliby coraz bardziej absurdalnych patentów na to, jak te zakazy obejść. Koło się zamyka. W całej sprawie jedynym wygranym od lat są firmy motoryzacyjne. Przy każdej zmianie przepisów udaje się im nieco na nich zarobić. A to strasząc, że za chwilę nie da się odliczyć VAT, więc trzeba szybko kupować samochody. A to wymyślając osobowe ciężarówki poprzez wstawienie okratkowania czy montaż kasetek na pieniądze. Kłopot z nimi mają później nabywcy, skuszeni często wirtualnymi oszczędnościami. Czemu dziwić się zresztą nie można. Podatki są i zawsze będą za wysokie. Stąd każda okazja do ich obniżenia dobrze się sprzeda.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.