Nowa płyta na podczerwień a rachunki za prąd. Czy nowa technologia rzeczywiście pozwala płacić mniej?

Czy płyta na podczerwień obniża rachunki za prąd?
Czy płyta na podczerwień obniża rachunki za prąd?Shutterstock
dzisiaj, 15:18

Sprzęt kuchenny coraz częściej jest oceniany nie tylko pod kątem wygody, ale też kosztów użytkowania. W tym kontekście uwagę zwracają płyty grzewcze na podczerwień, które mają szybciej oddawać ciepło i ograniczać straty energii. Pytanie brzmi jednak nie tylko, czy to działa, ale przede wszystkim: czy rzeczywiście przekłada się na niższe rachunki za prąd.

Wokół płyt grzewczych na podczerwień narosło sporo oczekiwań. Dla części konsumentów to kolejny krok po klasycznych płytach elektrycznych, dla innych tańsza lub prostsza alternatywa wobec indukcji. Producentom i sprzedawcom łatwo jest mówić o nowoczesności, szybszym nagrzewaniu i oszczędności energii. Znacznie trudniej odpowiedzieć wprost, ile można dzięki temu realnie zaoszczędzić w domu.

I właśnie tutaj pojawia się najważniejsze zastrzeżenie. Sama technologia podczerwieni ma potencjał oszczędnościowy, ale nie oznacza to jeszcze, że każda płyta wykorzystująca takie rozwiązanie automatycznie obniży rachunki w zauważalny sposób. W praktyce wiele zależy od tego, z czym ją porównujemy i jak wygląda codzienne użytkowanie.

Skąd bierze się zainteresowanie płytami na podczerwień

Płyty wykorzystujące promieniowanie cieplne są postrzegane jako rozwiązanie nowocześniejsze od starszych płyt elektrycznych. Dla użytkownika najważniejsza jest zwykle prostota: urządzenie szybko się nagrzewa, jest wygodne w obsłudze i nie wymaga takiego podejścia jak np. indukcja.

To właśnie ten komfort sprawia, że technologia przyciąga uwagę w czasach wysokich cen energii. Konsumenci chcą wiedzieć, czy za nowoczesnością idzie też oszczędność.

Oszczędność jest możliwa, ale nie da się jej ująć jednym procentem

Największy problem polega na tym, że nie ma jednego uniwersalnego wyniku, który pozwalałby napisać: płyta na podczerwień zmniejsza zużycie energii o konkretny procent.

Badania dotyczące ogrzewania podczerwienią pokazują, że ta technologia może skracać czas obróbki i poprawiać efektywność energetyczną. Trzeba jednak zachować ostrożność, bo wiele takich analiz dotyczy procesów spożywczych i zastosowań innych niż zwykła domowa kuchnia.

Z punktu widzenia czytelnika najuczciwiej jest więc powiedzieć tak: podczerwień może ograniczać część strat energii, ale w warunkach domowych skala oszczędności zależy od sposobu gotowania.

W domu liczy się nie teoria, ale to, co dzieje się na kuchence

Różnice między płytami najlepiej widać wtedy, gdy porówna się konkretne zastosowania. I tu obraz nie jest całkiem prosty.

W testach domowych urządzeń kuchennych nowocześniejsze płyty radiacyjne i ceramiczne wypadały lepiej od tradycyjnych płyt spiralnych w części zastosowań, ale nie we wszystkich. Oznacza to, że sama nowoczesna technologia nie daje automatycznie przewagi w każdej sytuacji.

To ważne, bo użytkownik nie kupuje sprawności laboratoryjnej, tylko sprzęt do gotowania obiadu, zagotowania wody czy smażenia. A właśnie przy takich czynnościach wynik potrafi się zmieniać.

Od czego zależy rachunek za prąd

Na końcowy koszt użytkowania wpływa więcej niż sam typ płyty.

Znaczenie ma to, czy użytkownik częściej gotuje wodę, smaży czy dusi potrawy. Liczy się także czas pracy urządzenia, moc grzania, wielkość naczynia oraz dopasowanie garnka do pola grzewczego.

W praktyce oznacza to, że dwie osoby korzystające z podobnej płyty mogą osiągnąć zupełnie inne wyniki. Jedna zobaczy niewielki spadek zużycia energii, druga praktycznie go nie odczuje.

Czy płyta na podczerwień jest lepsza od tradycyjnej elektrycznej

W porównaniu ze starszymi płytami elektrycznymi odpowiedź często będzie korzystna dla nowszych konstrukcji. Przewaga może wynikać z szybszego przekazywania ciepła, mniejszych strat i wygodniejszej kontroli gotowania.

Nie oznacza to jednak rewolucji. Z punktu widzenia budżetu domowego częściej można mówić o umiarkowanej poprawie niż o gwałtownym obniżeniu rachunków.

Dlatego bezpieczniej pisać o potencjale oszczędności, a nie o gwarantowanej, dużej redukcji kosztów energii.

Największy zysk może być gdzie indziej niż na rachunku

W wielu przypadkach użytkownik szybciej zauważy poprawę komfortu niż wyraźną zmianę wysokości opłat za prąd.

Nowocześniejsza płyta może szybciej reagować, wygodniej się czyścić i zapewniać bardziej stabilne oddawanie ciepła niż starsze rozwiązania. Dla części gospodarstw domowych to właśnie będzie najważniejsza korzyść.

Z ekonomicznego punktu widzenia warto więc patrzeć szerzej: nie tylko na sam pobór energii, ale też na wygodę, czas gotowania i trwałość urządzenia.

A jak wypada to na tle indukcji

Jeśli jedynym kryterium miałaby być efektywność energetyczna, to w dostępnych porównaniach mocniej wypada indukcja.

To nie zmienia jednak faktu, że płyta na podczerwień może być sensownym wyborem dla osób, które nie chcą lub nie mogą przechodzić na indukcję, a jednocześnie chcą wymienić stary sprzęt na bardziej nowoczesny.

Z tej perspektywy podczerwień można traktować jako rozwiązanie pośrednie: lepsze od części starszych technologii, ale niekoniecznie najlepsze ze wszystkich dostępnych.

Wniosek dla konsumenta

Płyta na podczerwień może pomóc ograniczyć zużycie energii, ale nie ma podstaw, by każdemu obiecywać duże i łatwe do wyliczenia oszczędności.

Najrozsądniej ująć to tak: nowoczesna płyta może być bardziej efektywna od tradycyjnej płyty elektrycznej, jednak wysokość realnych oszczędności zależy od codziennych nawyków w kuchni.

Dla jednych będzie to argument ekonomiczny. Dla innych ważniejsza okaże się wygoda i sposób użytkowania. W obu przypadkach warto patrzeć na technologię bez przesadnych obietnic, ale też bez pochopnego odrzucania jej potencjału.

Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.