- W przypadku wielu produktów klient płaci za markę, a nie za sprzęt - mówi Wang Xiang.
Stanie się to w ciągu najbliższych kilku miesięcy.
Polska jest jednym z pierwszych europejskich rynków, na który wchodzimy. Już teraz mamy partnera, który sprzedaje nasze produkty oficjalnie, a przed chwilą podpisaliśmy umowę z drugim dystrybutorem. Chcemy szerzej współpracować z operatorami komórkowymi.
Istniejemy dopiero siedem lat i zdajemy sobie sprawę, że trudno nam od razu nawiązać konkurencję z firmami uznanymi w Europie Zachodniej – Apple’em czy Samsungiem. Dlatego skupiamy się na rynkach rozwijających się, na których możemy jeszcze zdobyć dobrą pozycję. W Europie zaliczają się do nich głównie Polska i Ukraina. Są wystarczająco duże, mają dobrą infrastrukturę telekomunikacyjną i dobre perspektywy dalszego rozwoju.
Dobrze przyjrzeliśmy się bazie naszych polskich „fanów”...
Tak, właśnie fanów! Choć dotąd nie byliśmy oficjalnie obecni na waszym rynku, to wielu Polaków doskonale wie o istnieniu Xiaomi, zna nasze produkty i sprowadza je z Chin albo za pośrednictwem niezależnych dystrybutorów. Prześledziliśmy polskie komentarze w internecie na temat naszych smartfonów. Byliśmy zaskoczeni ich liczbą i pozytywnym wydźwiękiem. I to głównie one pomogły nam podjąć decyzję o debiucie.
To nie są zwykłe czajniki, szczoteczki do zębów czy wagi. Każdą z tych rzeczy nazwać możemy „inteligentną”, bo np. można nią sterować za pomocą smartfona. To przemyślana strategia. Już dzisiaj jesteśmy największym na świecie producentem sprzętu z kategorii „smart home” i zależy nam, by pod tym pojęciem kryło się nie tylko zapalanie świateł w domu z poziomu telefonu. Chcemy, by użytkownik mógł zdalnie zagotować wodę na herbatę albo zweryfikować, czy jego dzieci faktycznie umyły zęby przed snem.
Apple przekonało ludzi, że za produkt o niebagatelnym designie, wysokiej jakości i zaawansowany technologicznie trzeba słono zapłacić. Jak za produkt klasy premium. My uważamy, że smartfon powinien kosztować tyle, ile jest wart. Staramy się robić produkty nieodstające od konkurencji, ale za rozsądniejsze pieniądze. Często za pół ceny albo jeszcze mniej. Bo u nas płaci się za sprzęt, a nie za markę.
Staramy się szybko reagować na potrzeby rynku. Przykład: w pewnym momencie dało się słyszeć głosy, że smartfony robią się za duże. Ludzie nie chcieli rezygnować z porządnego ekranu czy mocnych podzespołów, ale oczekiwali, że będzie to zamknięte w mniejszej formie. I zbudowaliśmy telefon z najcieńszymi ramkami na świecie – ma to, co konkurencja z podobnymi wyświetlaczami, ale jest od niej mniejszy. Podjęliśmy duże ryzyko, ale na szczęście się opłaciło. I to bardzo.
Przez pięć lat szybko się rozwijaliśmy (dużo szybciej, niż oczekiwaliśmy), zwłaszcza w dużych miastach, gdzie nasze produkty kupowano przez internet. Nie inwestowaliśmy więc w sprzedaż stacjonarną. Okazało się to niezbędne, więc zbudowaliśmy sieć sklepów Mi Home i opracowaliśmy nowe produkty. W tym czasie mocno do przodu poszedł Huawei i musieliśmy go gonić. Ale myślę, że się nam udało.
W zeszłym roku dochody Xiaomi przekroczyły 70 bln juanów (ok. 10 mld dol.). Jeszcze w grudniu planowaliśmy, że granicę 100 bln juanów oraz 100 mln sprzedanych smartfonów przekroczymy w roku 2018. Już wiemy, że będzie to w tym.
Ale po nim zaczęli robić to inni. Przez pięć lat sprzedawaliśmy telefony online. Zrozumieliśmy, że wielu osobom nie wystarczą recenzje przeczytane w sieci. Chcą dotknąć telefonu, sprawdzić, jak działa. W 2016 r. postawiliśmy 52 autorskie salony w Chinach. Do końca tego roku będzie ich 320, z czego sto w Indiach, a 20 w Rosji.
Porozmawiamy o tym, jak już wystartuje u was nasze oficjalne biuro.
Wang Xiang
wiceprezes Xiaomi ds. korporacyjnych od 2015 r. Ma ponad 20 lat doświadczenia w branży telekomunikacyjnej. Przez 13 lat pracował dla amerykańskiego Qualcommu, był też związany z Motorolą i Lucent/Agere. Pomagał im w wejściu na rynek chiński. Ukończył Politechnikę Pekińską na Wydziale Inżynierii Elektronicznej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu