Autopromocja

RDOŚ potwierdza: teren pod wiatraki musi obejmować obszar omiatania rotora

W pierwszych dniach stycznia 2024 r. węgiel kamienny odpowiadał za 40 proc. produkcji energii, węgiel brunatny za 20 proc. Trzecim największym źródłem energii w Polsce są obecnie lądowe wiatraki (18 proc.)
Argumentacja sądu o niedopuszczalnym przenikaniu przeznaczeń terenów, gdy rotor się obraca nie tylko nad terenem przeznaczonym na elektrownię wiatrową, ale także nad terenem rolnym z zakazem zabudowy, ma silne podstawy i jest trudna do podważeniaShutterStock / fot. Shaiith/Shutterstock
18 lutego 2025

Teza o konieczności uwzględnienia w miejscowym planie (MP) strefy omiatania rotora w obszarze przeznaczonym pod elektrownie wiatrowe wywołała niemałe poruszenie w branży. Tymczasem jedna z regionalnych dyrekcji ochrony środowiska (RDOŚ) w opinii do projektu MP pod wiatraki wyraźnie podkreśliła, że rzut poziomy rotora powinien się znajdować w obszarze przeznaczonym pod elektrownie wiatrowe.

Otrzymałam w styczniu br. pierwszą pozytywną opinię z jednego z RDOŚ. Organ uznał moją argumentację za prawidłową i wyjaśnił: „Zwracam uwagę, że zgodnie z treścią art. 4 i 5 Ustawy z dnia 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych, odległość między linią rozgraniczającą teren, którego sposób zagospodarowania określony w planie miejscowym dopuszcza budowę elektrowni wiatrowej, a linią rozgraniczającą teren zabudowy mieszkaniowej powinna wynosić minimum 700 m. Rzut poziomy rotora wiatraka musi zawierać się w obszarze przeznaczonym w mpzp (red: miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego) pod elektrownie wiatrowe”.

Sądy i organ nie mówią niczego kontrowersyjnego

Argumentacja sądu o niedopuszczalnym przenikaniu przeznaczeń terenów, gdy rotor się obraca nie tylko nad terenem przeznaczonym na elektrownię wiatrową, ale także nad terenem rolnym z zakazem zabudowy ma silne podstawy i jest trudna do podważenia. Nie zawiera w istocie nic szczególnie kontrowersyjnego. Sąd jedynie zinterpretował pojęcie linii rozgraniczającej tereny o różnym przeznaczeniu, wskazując, że skoro rotor stanowi element elektrowni wiatrowej, to nie może się obracać nad terenem o innym przeznaczeniu niż elektrownie wiatrowe, np. nad terenem rolnym z zakazem zabudowy. Praktyka, że rotor może wystawać poza teren przeznaczony pod elektrownię wiatrową, była dosyć powszechna przed 2016 r., czyli zanim wprowadzono zasadę 10h blokującą rozwój farm wiatrowych. Teraz odżyła na nowo, gdyż dotychczasowe plany sprzed 2016 r. zaczęły służyć urbanistom za wzorzec. Rzecz w tym, że to właśnie te stare plany były już w ówczesnym orzecznictwie kwestionowane. Analogicznie, branża zgłaszała problemy z uzyskaniem decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach w sytuacji, w której rotor miałby wystawać poza teren przeznaczony w miejscowym planie pod elektrownie wiatrowe. To wszystko było zwiastunem poważnych problemów, które były dość powszechnie bagatelizowane. Wznowienie tej praktyki może skutkować ich odnowieniem.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.