Przy przetwórstwie tworzyw sztucznych problemem jest przegrzewanie się maszyn służących do ich produkcji. Wynalazcom z Torunia udało się uporać z tym problemem i nawet trzykrotnie zwiększyć wydajność urządzeń.
Tworzywa sztuczne, np. plastikowe przegrody torów pływackich na basenach czy opakowania do żywności, powstają w specjalnych maszynach – wytłaczarkach. Ich zasada działania przypomina nieco olbrzymie maszynki do mielenia mięsa. Do pojemnika zasypowego wrzuca się granulat oraz różne dodatki, z których ma powstać finalny produkt. Po zmieleniu przez specjalne ślimaki (można je porównać do nożyków i śruby w maszynce do mięsa) oraz podgrzaniu dochodzi do wymieszania i łączenia się cząsteczek, a z maszyny wytłaczany jest gotowy profil, np. rura lub folia. Tak powstają np. nanokompozyty, czyli połączenie polimerów (główny składnik wszelkich tworzyw sztucznych) z nanozwiązkami. Dzięki temu finalny produkt (folia) przepuszcza np. parę wodną (może to mieć zastosowanie przy pakowaniu chleba – materiał, który nie ma takiej cechy, powodowałby szybsze psucie się pieczywa). Poprzez użycie konkretnej mieszanki różnych rodzajów granulatów możemy stworzyć produkt o właściwościach, których akurat potrzebujemy, np. o określonej twardości czy cechach biobójczych uniemożliwiających rozwój bakterii. Różnorodność jest naprawdę duża.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.