Let’s Deliver chce zarabiać na tym, co nie opłaca się restauracjom i sklepom
Leniwe popołudnie lub wieczór po długim dniu. – Kochanie, chodźmy coś zjeść – mówi jedno. – Nie chce mi się. Weźmy coś w dostawie – odpowiada drugie. Po czym w domu ląduje pizza, bo chociaż lokalna oferta gastronomiczna jest bogata, to niewiele restauracji oferuje dowóz. Taka sytuacja nie dziwi Anisha Sarafa, prezesa trójmiejskiej spółki Let’s Deliver. – Zorganizowanie usługi dowozu to dla restauratora kłopot. Trzeba zatrudnić dodatkową osobę, która z jednej strony nie zawsze będzie miała zajęcie, a z drugiej może zachorować, kiedy będzie najbardziej potrzebna – mówi Saraf. Oczywiście do tego dochodzą jeszcze koszty samego pojazdu dla kierowcy, jego ubezpieczenia, serwisowania itd.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.