Firmy przenoszą swoje siedziby do większych miast. Dla świętego spokoju. Mają dość przedłużających się kontroli i sporów z urzędnikami.
To było niewiarygodne. Kontrola skarbowa ciągnęła się miesiącami, ale urzędnicy nie mogli znaleźć nic poważnego. W końcu zaczęli kwestionować prace budowlane, które przeprowadziliśmy u nas w firmie. Wezwali przedsiębiorcę, który nam ten remont wykonywał, majstra z trzydziestoletnim doświadczeniem, do urzędu skarbowego. Tam przy biurku siedziała pani urzędniczka, która o budowlance nie miała zielonego pojęcia. Ale miała przed sobą otwartą książkę – taki elementarz budowlańca. I ona, sprawdzając, czy nasza faktura na pewno jest wiarygodna, badała kompetencje tego człowieka, odpytując go z tego, jak się kładzie gładzie. To był jakiś absurd – opowiada nam prezes firmy zatrudniającej kilkadziesiąt osób w stosunkowo niewielkim mieście. Choć na początku chciał ujawnić nazwisko, to później jednak zmienił zdanie. Nie odpuścił urzędnikom i sprawa wciąż się jeszcze toczy przed sądem. – Miałem dość i przeniosłem się do większego miasta. Roczny podatek, ponad milion złotych, powędrował za mną. Wolałbym, żeby został w regionie, ale przecież nie będę się kopał z koniem. W miejscu, gdzie teraz jestem zarejestrowany, urzędnicy tak wydumanych trudności nie tworzą – dodaje przedsiębiorca. I choć trudno tu przesądzać, kto ma rację, w końcu sprawa nie jest zakończona, to ta opowieść jest symptomem pewnego szerszego zjawiska: firmy mają tendencję do przenoszenia się do większych miejscowości.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.