Odkąd pamiętam mam poważny problem z autami Porsche.
Po pierwsze – wygląd. Pierwszy Boxster miał urodę rozdeptanej żaby, a model 911 z lat 1998–2006 – rozdeptanej żaby z wodogłowiem. Czy może być gorzej? Owszem. W 2002 r. Niemcy wsadzili w tyłek tej rozdeptanej żaby słomkę i ją nadmuchali. Tak powstało Cayenne, pierwsze w historii motoryzacji auto, które było używane przez szpitalne oddziały detoksykacyjne w charakterze środka wymiotnego. Niemniej pod koniec pierwszej dekady XXI w. coś się zmieniło – 911, Cayman i Boxster wyładniały. Pojawiły się u nich pociągające krągłości i kokieteryjne spojrzenia. Uwierzyłem, że główny stylista marki w końcu przestał inspirować się w swojej pracy zawartością żołądka owcy, gdy zaprezentował nagle Panamerę. Czyli porsche, które wyglądało jak dwie kopulujące ze sobą rozdeptane żaby. Niemcy starali się sprzedawać ten samochód jako „911 dla rodzin, z dodatkową parą drzwi”, ale to mniej więcej tak, jakby reklamować wakacje w Jastarni jako „Malediwy, tylko trochę bliżej”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.