Minister pracy chyba przejął się naszą krytyką. Wielokrotnie pisaliśmy w DGP, że polska polityka prorodzinna ma charakter iluzoryczny, jest udawana i realnie niczego nie daje, w niczym nie pomaga.
Karta dużej rodziny jedynie to potwierdza, bo bonusy, jakie przyznaje, są albo marginalne, albo wręcz śmieszne. Mamy jednak nowy pomysł, trochę jak zwykle w przypadku polityków wyborczy, trochę populistyczny: doprowadzić do tego, by podróż, np. na wakacje, płatną autostradą dla rodziców z co najmniej trojgiem dzieci była choć odrobinę tańsza.
Pomysł dobry, ale... Oczywiście koncesjonariusze, podpierając się umowami podpisanymi z polskim państwem, ale niestety na swoich prawach, są w tej sprawie dalecy od hurraoptymizmu. Jak zresztą w każdej, która mogłaby choć minimalnie ograniczyć ich zyski – i tak niewspółmiernie wysokie do standardu, jaki oferują kierowcom. Niemal na pewno otrzymaliby od rządu jakąś formę rekompensaty, gdyby zdecydowali się na ukłon w stronę wielodzietnych. Są jednak na tyle krótkowzroczni, że jeśli rząd nie narzuci im tego rozwiązania siłą, zapewne z własnej woli nie będą zbyt chętni, by je wprowadzić.
Problem w tym, że w Polsce tak biznesu traktować nie można, bo nie jesteśmy republiką bananową i przedsiębiorców powinniśmy chronić przed jakimikolwiek zamachami ze strony państwa. Szczególnie tych, którzy potrafią być społecznie odpowiedzialni. Czy jednak tacy są operatorzy płatnych dróg? Mam wielkie wątpliwości.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.