Przejście z modelu gospodarki linearnej na model cyrkularny to dla Polski nie tylko wymóg unijny, ale przede wszystkim konieczność cywilizacyjna i ekonomiczna. Choć dyskusja o gospodarce obiegu zamkniętego wciąż zbyt często ogranicza się do kwestii sortowania odpadów, rzeczywisty proces zmian wymaga znacznie głębszej transformacji – od legislacji, przez planowanie przestrzenne, aż po edukację.
Podczas panelu na Kongresie Perły Samorządu w Toruniu przedstawiciele rządu, przedsiębiorców oraz świata nauki zastanawiali się, czy Polska jest na to gotowa i na jakim etapie są kluczowe reformy.
Dyskusję moderowała Aleksandra Hołownia, dziennikarka Dziennika Gazety Prawnej, która otworzyła debatę pytaniem o bilans zysków i strat w kontekście nadchodzących zmian systemowych. W panelu udział wzięli: Anita Sowińska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, Piotr Palutkiewicz prezes Warsaw Enterprise Institute, dr Paulina Legutko ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie oraz dr Anna Michalska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
ROP: reforma, na którą czekają samorządy
Centralnym punktem debaty stał się projekt ustawy o rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP), oznaczony symbolem UC100. Anita Sowińska wyjaśniła, że projekt ten koncentruje się przede wszystkim na frakcji opakowaniowej, która stanowi lwią część odpadów komunalnych. Wiceminister podkreśliła, że obecny system oparty na tzw. DPR jest unikatem w skali Unii Europejskiej, jednak w praktyce nie funkcjonuje w sposób efektywny.
– Zmiana legislacyjna ma na celu uszczelnienie systemu i wprowadzenie wiarygodnej kontroli, dlatego resort nie zrezygnował z pomysłu wprowadzenia audytorów – powiedziała.
Jak zaznaczyła wiceminister Sowińska, prace nad projektem znajdują się w finalnej fazie uzgodnień, a pozytywna opinia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego napawa optymizmem co do dalszego procedowania ustawy. Ministerstwo dąży do tego, aby odpowiedzialność za odpady stała się realnym, a nie tylko teoretycznym obciążeniem dla producentów, przy jednoczesnym odciążeniu samorządów.
Krytyka systemu: ryzyko monopolizacji i biurokracji
Sceptyczny wobec proponowanych rozwiązań był Piotr Palutkiewicz, który zauważył, że projekt ustawy wywołuje silne kontrowersje wśród interesariuszy. – Ustawa nie jest dostatecznie zbilansowana i faworyzuje niektóre podmioty kosztem innych – ocenił.
Podniósł on kwestię niepewności finansowej samorządów, dla których mechanizm refinansowania gospodarki obiegu zamkniętego może okazać się mało przewidywalny. Piotr Palutkiewicz ostrzegł, że uzależnienie wpływów od decyzji centralnych jednostek, takich jak Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, może nie gwarantować płynności finansowej w skali roku budżetowego.
Przedstawiciel przedsiębiorców podkreślił, że strona produkcyjna czuje się zepchnięta do roli pasywnego finansującego system, bez realnego wpływu na jego efektywność.
– Doświadczenia z innych krajów pokazują, że rozwiązania oparte na sztywnej, scentralizowanej strukturze prowadzą do niezrealizowania poziomów recyklingu, wzrostu kosztów administracyjnych oraz spadku jakości usług – ocenił prezes WEI.
Piotr Palutkiewicz wyraził także obawę, że nadmierna rola państwa w zarządzaniu tym procesem doprowadzi do monopolizacji, co finalnie uderzy w kieszenie konsumentów poprzez wzrost cen produktów.
GOZ to nie tylko śmietnik
Dr Paulina Legutko stwierdziła, że polskie myślenie o GOZ jest wciąż zbyt wąskie. Wskazała, że gospodarka obiegu zamkniętego to w dużej mierze wyzwanie dla budownictwa oraz gospodarki przestrzennej. Powołując się na raporty OECD, przypomniała, że miasta powinny przestać szukać nowych terenów pod inwestycje, a zamiast tego skupić się na rewitalizacji i nadawaniu nowych funkcji obiektom już istniejącym.
– To właśnie w inteligentnym zarządzaniu tkanką miejską i ponownym wykorzystaniu materiałów budowlanych drzemie największy potencjał cyrkularny – oceniła ekspertka.
Wskazała również na trudności, z jakimi zmagają się samorządy wdrażające własne strategie GOZ. Choć miasta takie jak Kraków, Lublin czy Gdańsk posiadają już zaawansowane plany cyrkularne, ich realizacja na poziomie zamówień publicznych pozostaje wyzwaniem.
– Urzędnicy mają trudności z oceną ofert pod kątem kryteriów środowiskowych, co wymaga zmiany mentalnej po stronie administracji i edukacji w zakresie promowania dostawców, którzy faktycznie stosują zasady GOZ w swoich procesach produkcyjnych – oceniła dr Paulina Legutko.
Nauka jako pomost i inkubator innowacji
Dr Anna Michalska podkreśliła, że uniwersytety muszą stać się poligonami doświadczalnymi dla nowych rozwiązań cyrkularnych. Jako przykład przywołała udany projekt zamkniętego gospodarowania papierem na swojej uczelni, który po fazie pilotażowej został wdrożony w pełnej skali.
– Takie inicjatywy pokazują, że instytucje publiczne, jakimi są uczelnie, mogą pełnić rolę inkubatorów dla innowacji, które następnie powinny być skalowane na poziom samorządowy czy biznesowy – powiedziała dr Anna Michalska.
Zaznaczyła ona, że rola nauki nie kończy się na badaniach, ale obejmuje także edukację i budowanie świadomości społecznej.
– Uniwersytety mogą być pomostem łączącym biznes, który tworzy technologie, z samorządem, zarządzającymi infrastrukturą. Pytanie, które pozostało otwarte po panelu, nie dotyczy już tego, czy GOZ jest potrzebny, ale tego, jak szybko uda się zsynchronizować interesy producentów, potrzeby samorządów oraz naukowe standardy, by gospodarka obiegu zamkniętego w Polsce przestała być tylko celem w strategii, a stała się codzienną praktyką – puentowała.
Michał Perzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu