Perspektywą faktycznego wdrożenia wobec Polski unijnej procedury nadmiernego deficytu nie powinniśmy się aż tak martwić. Nie tylko dlatego, że jej wprowadzenie idzie powoli.
O tym, że to nastąpi, przekonaliśmy się w czerwcu, gdy z wnioskiem wystąpiła Komisja Europejska. Teraz jesteśmy na etapie zatwierdzania przez Radę. Ale do sformułowania konkretnych zaleceń mówiących o tym, ile będziemy mieć czasu na sprowadzenie deficytu finansów publicznych do poziomów mieszczących się w unijnych wymogach oraz w jaki sposób powinniśmy obniżać deficyt, zapewne jeszcze dość długa droga. Skończy się tym, że procedurą nie zostanie de facto objęty budżet państwa na rok 2025, a dopiero na 2026 r.
Oczywiście inne unijne kraje również skorzystają na tej unijnej „opieszałości”. Skrajnym przykładem może się okazać Rumunia, która w procedurze nadmiernego deficytu była już wcześniej, i w ocenie Brukseli niespecjalnie przykłada się do zaciskania pasa. Bukaresztowi groziłoby nawet zamrożenie funduszy unijnych, a tak… wszystko rozejdzie się pewnie po kościach.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.