Autopromocja

Fundusze bezpieczne wcale nie muszą być takie bezpieczne

Grzegorz Zalewski, ekspert DM BOŚ, założyciel portalu futures.pl
Grzegorz Zalewski, ekspert DM BOŚ, założyciel portalu futures.plDGP
28 października 2008

Fundusze rynku pieniężnego czy obligacji powszechnie uważamy za bezpieczne. Ale niektóre z nich wcale takie bezpieczne nie są.

To, że obecny rząd potrafi nas uchronić przed wszelkimi katastrofami na rynku instrumentów pochodnych, jest jedynie romantyczną mrzonką, ponieważ rządowe regulacje mogą zapobiec tylko takim katastrofom, które się już wydarzyły. Natomiast w praktyce wszystko rozwija się i powstają nowe, zupełnie nieoczekiwane zagrożenia - to zdanie 16 lat temu wypowiedział Merton Miller we wstępie do książki O instrumentach pochodnych. Dziś stało się ono niesłychanie ważne. W chwili gdy kryzys finansowy wyszedł ze świata banków inwestycyjnych na ulice i może dotknąć potencjalnie każdego z nas, w wielu przypadkach mamy do czynienia z takimi ryzykami, o których nikt wcześniej nie myślał.

Zmiana wartości dolara do złotego o 50 proc. w ciągu zaledwie trzech miesięcy może stanowić problem dla wielu przedsiębiorców - zarówno importerów, jak i eksporterów. Choćby nawet zdołali się zabezpieczyć przed niechcianymi poziomami, to dynamika zmian powoduje gwałtowny wzrost kosztów zabezpieczeń. To jednak nie jest ryzyko nieznane. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w segmencie funduszy inwestycyjnych. Do niedawna za najbezpieczniejsze fundusze uważano fundusze rynku pieniężnego, inwestujące w bony skarbowe i depozyty bankowe. No właśnie, w świecie, w którym bankrutują banki, depozyt bankowy nie musi być najbezpieczniejszą formą inwestowania.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.