Autopromocja

Komentarz redakcji: Ginie reformatorski zapał gabinetu Tuska

Marcin Piasecki
Marcin PiaseckiDGP
13 października 2010

Będzie 55 proc. czy nie będzie? Kiedy dług publiczny w stosunku do PKB może przekroczyć tzw. drugi próg ostrożnościowy, który zmusi rząd do zbijania deficytu? Zdania ekonomistów są podzielone, ale w tej historii jedna rzecz jest pewna. Na naszych oczach ostatecznie ginie reformatorski zapał gabinetu Donalda Tuska.

Z projektu noweli ustawy o finansach publicznych wynika jasno: kiedy przekroczymy 55 proc., pieniądze dla budżetu wysupłasz ty, drogi podatniku. Będziesz płacił wyższy VAT, znikną ulgi w PIT i tak dalej. My, owszem – mówi rząd – postaramy się lepiej zarządzać gotówką, co da oszczędności, i na otarcie łez niepoprawnych reformatorów wprowadzimy tzw. regułę wydatkową, która nałoży kaganiec na wzrost części wydatków budżetu. I tyle. Choć może ministrowie myślą, że aż tyle jak na rok wyborczy.

Istnieje oczywiście dyżurny argument za powstrzymywaniem się z głębszymi reformami: nie dadzą skutków od razu, a 55-proc. próg czeka u bram, może nawet w przyszłym roku. Trzeba działać szybko, podwyższając podatki, by oddalić ten koszmar. Reformami zajmiemy się kiedyś.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.