Autopromocja

Sprzedawcy: Ustawa o zakazie handlu w niedziele nas wykończyła

handel market zakupy
Rozmawiamy ponownie teraz, gdy nowa ustawa obowiązuje blisko rok. Ta właśnie, o której Piotr Duda mówił, że ma traktować ludzi podmiotowo, nie przedmiotowo. Podstawowe pytanie: czy pracownicom hipermarketów jest lepiej? – Życie nam się unormowało – odpowiada Fornalczyk. – Owszem, w piątek i sobotę czasem nie wiadomo w co ręce włożyć, taki ruch, ale potem jest spokojna niedziela z rodziną. ShutterStock
15 lutego 2019

Prawo ograniczające handel w niedziele weszło w życie rok temu. Miało przywrócić godność pracownikom, wspomóc polski handel w walce o rynek z zagranicznymi sieciami. Dziś jedno jest pewne: przysłużyło się dyskontom i stacjom paliw.

4152261-magazyn-okladka-15-lutego.png

Pani spojrzy. Na naszym bazarku jest osiem pustych boksów, straszą pustymi witrynami. Reszta sprzedających mocno zaciska pasa. Oby jeszcze rok, dwa udało się przetrwać. Pan Wiesław, o, tam, co mięsny prowadzi, chciał interes przekazać synowi. Ale odkąd się wszystko posypało, tylko marzy o tym, by do emerytury doczekać. A potem w cholerę to rzucić. Żal? Oczywiście, a pani nie byłoby żal dorobku życia opuszczać – opowiada Krzysztof Kowalczyk, właściciel sklepu rybnego na warszawskim targowisku. Prowadzi mnie na smutną wycieczkę po okolicy, bo odkąd wprowadzono ustawą zakaz handlu w niedziele, nastroje sprzedawców gwałtownie się pogorszyły.

– Dlaczego? W końcu miała to być ustawa dla was, ludzi pracy, ratująca rodzimy handel, wymierzona w wielkie zagraniczne sieci – pytam. – Jest odwrotnie – odpowiada. Przekonuje, że wcześniej sobota była tym dniem, kiedy stali klienci wpadali na bazarek czy do osiedlowych sklepów. Ustawa zmieniła ich zwyczaje. Teraz w soboty, a nawet już w piątki po pracy, kto może wsiada do auta i jedzie kupować do marketu czy dyskontu. – U mnie w soboty obroty spadły o 40 proc. To bardzo dużo. Pewnie powinienem rozszerzyć działalność, ale przy rybach się nie da. Zapach towaru jest wszechobecny i nikt by mi słodyczy czy pieczywa nie kupił – rozmyśla. Dziś ma do siebie żal, że zasiedział się w jednym miejscu. Bo prowadzi tu sklep od 12 lat. Nie zmieniał niczego, bo nieźle mu szło. Ciężko, ale starczało, by utrzymać rodzinę. Jednak tak złego czasu, jak przez ostatni rok, nie miał nigdy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.