Projekty informatyczne, z których nikt nie chce korzystać – tak wygląda nasza nowoczesność w urzędach. Koń, jaki jest, każdy widzi, bo niedostosowanie instytucji państwowych do możliwości, jakie obecnie oferują nam nowe technologie, jest powszechne.
Wszedłem do budynku Krajowego Rejestru Sądowego w Warszawie i skierowałem się w stronę panelu, by pobrać numerek. Stanąłem przy maszynie z monitorem dotykowym. „Wybierz sprawę”, „wybierz podsprawę”, wreszcie „wybierz podsprawę wybranej podsprawy”. Wybrałem. A teraz do kolejki. Minęło trochę czasu i mój numerek pojawił się na monitorze. Niestety, okazało się, że do złożenia wniosku potrzebny jest znaczek, a kasa już zamknięta. Znaczek, czyli pobraną obowiązkową opłatę za usługę administracyjną, również możemy kupić w automacie. Niestety, maszyna działa jedynie w czasie, kiedy otwarte są kasy. Jeżeli mamy wyłącznie kartę kredytową lub płatniczą, to też obejdziemy się smakiem i nie nakleimy znaczka na pismo, a więc nie złożymy dokumentu. – Pan przyjdzie innym razem – usłyszałem.
Polacy cieszą się z małych zwycięstw, jak to, że od kilku lat można założyć firmę przez internet. Tymczasem działań, które możemy rzeczywiście wykonać od A do Z w sieci, jest stosunkowo mało. Wszystkie one są jakby niedokończone. Tak jest w przypadku KRS – niby można pobrać formularze na stronie internetowej, ale złożyć trzeba już osobiście. Prawo również nie sprzyja cyfryzacji. Przykładowo nie można użyć aplikacji na telefonie lub tablecie jako kasy fiskalnej, rejestrującej sprzedaż i pobór VAT. W innych krajach jest to możliwe, ale w Polsce telefon czy tablet nie jest w stanie spełnić wymogów rozporządzenia dotyczącego kas fiskalnych. Polskie przepisy należą do najbardziej rygorystycznych w Europie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.