Woś: Jak wolny handel rodzi populizm

Rafał Woś
Rafał WośDGP / Wojtek Gorski
7 lipca 2017

Populizm jest w modzie. I nie ma w tym absolutnie niczego zaskakującego. Przeciwnie – to naturalna, przewidywalna i do pewnego stopnia zdrowa reakcja na to, co się działo w światowej gospodarce w ostatnich 30 latach. Taki brzmi w skrócie wniosek z nowego tekstu znanego harwardzkiego ekonomisty Daniego Rodrika „Ekonomia populizmu”. Dlaczego populizm jest według niego naturalną i przewidywalną reakcją?

Bo w życiu (a więc i w ekonomii) zawsze jest tak, że gdzie pojawia się przyczyna, tam musi zagościć również skutek. Nie pierwszy to zresztą raz w historii, gdy tak się dzieje. Sama nazwa „populizm” wywodzi się przecież od ruchu politycznego, który pojawił się w Stanach Zjednoczonych pod koniec XIX w. Był on koalicją trzech dużych grup społecznych: zdesperowanych farmerów, wściekłych na swój los pracowników kopalń i robotników przemysłowych, zaludniających rozwijające się na potęgę miasta. Ówcześni populiści występowali przeciwko oparciu waluty na złocie, bo skutkowało to zbyt małą ilością pieniądza w obiegu, choć liczba ludności USA (były to czasy wielkiej imigracji) stale rosła. To z kolei pociągało za sobą stagnację płac i cen skupu żywności. Jednocześnie monopole ówczesnych wielkich korporacji ustalały wygodne dla siebie ceny innych ważnych dóbr, choćby transportu (to czas rozwoju sieci kolejowej), a na dodatek ograniczały dostęp do taniego kredytu. Rolnicy i robotnicy znaleźli się więc w pułapce. Z jednej strony rosły koszty, z drugiej – ich dochody stały w miejscu lub wręcz spadały.

Pozostało 71% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.