Wójcik: Konserwatyzm bez wolnego rynku

konkurencja rynek
Wbrew oczekiwaniom konserwatywnych liberałów, to właśnie liberalna polityka gospodarcza doprowadziła do rozrośnięcia się podklasy uzależnionej od pomocy państwa.ShutterStock
10 czerwca 2017

Przyjęło się uważać, że konserwatywna polityka gospodarcza z definicji powinna być wolnorynkowa. Że musi być typowym nurtem dla środowisk konserwatywnych. Ale nie znaczy to, że zawsze i wszędzie musi dominować. Czego przykładem jest Polska, która rządzi socjalkonserwatywny PiS.

2976106-okladka-magazyn-dgp-09.jpg
okładka Magazyn DGP 09.06

Silna pozycja konserwatywnego liberalizmu w debacie przejawia się choćby tym, że prospołeczną politykę gospodarczą nazywa się lewicową, nawet jeśli stojące za nią ugrupowanie hołduje tradycji, patriotyzmowi, religijności i interesowi narodowemu. Takie połączenie uchodzi za coś wręcz dziwacznego – za przejaw rodzimej specyfiki niż główny nurt. Dochodzi do takich absurdów, że są u nas prawicowi komentatorzy, którzy Marine Le Pen, szefową francuskiego Frontu Narodowego, potrafią nazwać „lewicową”, choć już się nie da stać bardziej na prawo, nie narażając się przy tym na delegalizację własnego ugrupowania albo wykluczenie z cywilizowanej debaty.

Pozostało 99% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.