Według ekspertów firmy potrzebują impulsu politycznego, by porzucić surowiec ze Wschodu.
Skroplony gaz ziemny w dalszym ciągu nie znalazł się na liście europejskich sankcji wobec Rosji, która obecnie jest jego drugim największym dostawcą na Stary Kontynent. Wykorzystują to firmy, które szukają na rynku tanich dostaw. Jest to obecnie jedyny surowiec energetyczny, którego dostawy z Rosji rosną. Według danych organizacji pozarządowej Global Witness w pierwszych siedmiu miesiącach br. rosyjski LNG trafiał przede wszystkim do Hiszpanii (7,47 t) i Belgii (7,08 mln t) – kraje te pod tym względem ustępowały wyłącznie Chinom. Na trzecim miejscu wśród krajów UE była Francja (4,51 mln t). Te trzy kraje, choć w innej kolejności (Francja, Belgia, Hiszpania) tworzyły też czołówkę odbiorców rok wcześniej.
Innym istotnym importerem były Niderlandy (2,87 mln t), ponadto rosyjski surowiec sprowadzały jeszcze Grecja, Portugalia, Finlandia, Szwecja, Włochy, Chorwacja i Litwa. W sumie dostawy pomiędzy styczniem a lipcem br. były o ok. 1 mln t większe niż rok wcześniej i o 40 proc. większe niż przed dwoma laty. Biorąc pod uwagę obecny poziom cen LNG, Rosja zarobiła na tym 5,3 mld euro.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.