Rodowa warownia padła, ale walka jeszcze trwa

30 czerwca 2008

Precyzyjnie przygotowana przez Vistula & Wólczanka operacja strategiczna przejęcia Kruka zakończyła się sukcesem, ale nie przyniosła ostatecznego rozstrzygnięcia. Wojciech Kruk przeszedł bowiem do kontrataku.

Osaczeni przez Vistula & Wólczanka i opuszczeni przez innych akcjonariuszy założyciele W. Kruk musieli skapitulować i oddać swoje akcje agresorowi. Wydawało się, że wszystko już jest posprzątane i tylko agresor musi teraz zebrać pieniądze, by sfinansować przejęcie. W zasadzie mógł liczyć na to, że ci, którzy mu pomogli w pokonaniu jubilerskiego rodu, kupią akcje V&W i transakcja zostanie ostatecznie zamknięta.

Na kilka dni przez walnym zgromadzeniem akcjonariuszy V&W okazało się, że opuszczając rodzinną warownię Krukowie nie złożyła broni. Kupili akcje agresora (5,05 proc.) i postanowili powalczyć o fotel szefa jego rady nadzorczej.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.