Polacy coraz chętniej kupują bursztynowy trunek wytwarzany w niewielkich zakładach. Dostają to, o co wielkie koncerny już nie dbają: indywidualny smak, bukiet i kolor
Co odróżnia piwo Tyskie od Lecha albo Królewskie od Warki? Złośliwy powie, że logo na kuflu lub etykieta na butelce. Sporo w tym racji. W masowej produkcji piwa zaginął jego smak, a kolejne wytwory piwnych koncernów są do siebie bliźniaczo podobne. Niemal ta sama barwa, bukiet, klarowność, pienistość czy stopień nasycenia dwutlenkiem węgla. A rynek lubi różnorodność, dlatego Polacy coraz chętniej sięgają po piwa regionalne. Choć bywają droższe i wciąż nie tak łatwo je znaleźć w sklepach, ich sprzedaż z roku na rok rośnie, a małe browary przeżywają renesans.
Marek Jakubiak przygodę z piwem rozpoczął w 1996 r. – był wiceszefem browaru Krotoszyn. Choć zakład przynosił zyski, a dynamika sprzedaży rok do roku wynosiła nawet 300 proc., trzeba było go zamknąć. Browar wpadł w pułapkę zadłużenia (karne odsetki wynosiły wówczas 60 proc. w skali roku) i 500 tys. zł długu po sześciu latach urosło do 4 mln zł. – Odsetki pożerały pieniądze, którymi można było spłacić kapitał długu – wyjaśnia w rozmwie z „DGP”.Długo bezrobotnym nie był. – Na oku miałem browar w Ciechanowie, a ponieważ wiedziałem, jak prowadzi się taki biznes, rozpocząłem rozmowy na temat jego kupna – opowiada dzisiejszy prezes browaru Ciechan.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.