Z jednej strony wzrost liczby wniosków o upadłość oznacza, że globalny kryzys na dobre zapukał już do naszych bram. Trudno dyskutować z faktem, że gwałtowne wahania złotego czy pogorszenie wskaźników ekonomicznych nie wpływa negatywnie na wyniki firm.
Biuro podróży czy sieć delikatesów muszą odczuć to, że kurs naszej waluty w ostatnich miesiącach jest trudny do przewidzenia a konsumenci, bombardowani kiepskim informacjami, ograniczają wydatki. Za rosnącą liczbą wniosków o upadłość stoją też firmy budowlane, zwłaszcza podwykonawcy, w bezsensowny sposób zniszczone przez głupi system płatności za budowę autostrad i stadionów przed Euro 2012.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.