Rok 2011 był znacznie lepszy od średniej prognoz rynkowych. W Europie kolejne kraje traciły punkty ratingowe, nad rynkami wisiało ryzyko bankructwa Grecji, a kolejne państwa wpadały w spiralę coraz wyższych rentowności obligacji.
Na tym tle Polska jawiła się jako oaza spokoju ze wzrostem gospodarczym na poziomie 4,2 proc. Stało się tak m.in. dzięki sile niemieckiego eksportu, z którym ściśle powiązany jest nasz eksport. Polska jest bowiem obecnie wielkim zapleczem produkcyjnym dla niemieckich eksporterów, a tym samym silnie uzależniona od wahań popytu na towary produkowane przez naszych zachodnich sąsiadów.
Dodatnia dwucyfrowa dynamika polskiego eksportu wspierała również polski przemysł, który wzrósł w zeszłym roku o ponad 6 proc. Dodatkowo wzrost gospodarczy wspierały inwestycje publiczne i, co najważniejsze, przyrost inwestycji prywatnych. Wszystkie te elementy były nadal obecne we wzroście na początku tego roku, ale z mniejszą siłą. W sumie ten pierwszy kwartał 2012 roku nie był jeszcze najgorszy, ale dane opublikowane w zeszły czwartek wskazują wyraźnie na objawy spowolnienia. Zadajemy sobie pytanie, co takiego się stało, że zwalniamy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.