Wracają dyskusje o tym w jaki sposób można by się pozbyć Grecji ze strefy euro lub jak nie doprowadzając do zupełnego fiaska europejskiego projektu, pozostawić strefę euro wyłącznie w gronie odpowiedzialnych fiskalnie krajów.
Wariantem alternatywnym w rozumieniu wielu jest dalsze drukowanie pieniędzy, przy pogłębiającej się recesji i wymuszaniu na zagrożonych krajach kolejnych oszczędności. Czarno-białe prezentowanie świata jak zwykle jest fałszywe. Niemniej dziś tak właśnie postrzegana jest alternatywa. Wraz z upływem czasu dylemat ten wręcz się wyostrza, coraz większy jest sprzeciw społeczeństw Południa wobec wprowadzanych oszczędności, ale też w krajach Północy rosną w siłę przeciwnicy finansowania zagrożonych państw. Rośnie też poziom nastrojów antyeuropejskich.
Jak na razie jednak w kwestii utrzymania wartości, jaką jest Unia Europejska, panuje silny konsensus wśród przywódców Europy. Tyle że tak nie musi być wiecznie. Już niedługo wybory mogą wygrać siły bardziej sceptyczne wobec konceptu wiecznego finansowania krajów biednych przez kraje bogatsze. Może to być Finlandia, może Dania, a być może jeden z większych krajów Północy. Ten sposób myślenia jest dziś wyraźnie widoczny w Wielkiej Brytanii, gdzie premier Cameron, występując tym razem jako szef Partii Konserwatywnej, rozważał niedawno rozpisanie referendum w sprawie członkostwa w Unii. Tak czy inaczej cały projekt europejski jest na ostrym wirażu i seria prostych błędów może doprowadzić do katastrofy tego przedsięwzięcia. Pytanie, jakie powinno być stanowisko i postawa Polski w tych sprawach.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.