Miała być wielka fabryka za 7 mld zł. Miała zatrudniać sześć tysięcy osób. Miało z niej zjeżdżać 350 tys. samochodów rocznie. „Z górnej półki, kategorii premium” – ekscytował się miesiąc temu wiceszef rządu Janusz Piechociński, zwany ponoć przez niektórych polskim Fredem Flintstonem.
Już witał się z gąską, zacierał ręce, zadzierał nosa i kreował się na gospodarczego bohatera kraju: „Ave ja, Janusz Cezar, władca przedsiębiorców!”. A tu klops – koncern Tata Motors, który jest właścicielem brytyjskich marek Jaguar i Land Rover, w ostatniej chwili zdecydował, że zakład postawi u naszych południowych sąsiadów – na Słowacji.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
