Wojna Zbigniewa Stonogi: Mszczę się i nie spocznę, aż nie zobaczę głów moich wrogów

Zbigniew Stonoga
Zbigniew StonogaNewspix / JAKUB NICIEJA
14 listopada 2014

Mam ambicję, aby pociągnąć za sobą ludzi, pokazać im drogę. Żeby nie musieli tkwić na kolanach, ale żeby zaczęli działać - twierdzi biznesmen Zbigniew Stonoga.

Piip-biip, piip-biip. – Serce rośnie, jak to słyszę – na bobasowatą twarz Zbigniewa Stonogi spływa błogi uśmiech. Każde piip-biip to pieniądze, które trafiają na konto stworzone specjalnie po to, aby internauci mogli dokonywać przelewów i kupować część długu Mariusza Sokołowskiego, rzecznika Komendy Głównej Policji. Za sylwestrowe balety w hotelu Senator w Dźwirzynie z 2010 r., za które oficer – zdaniem Stonogi (i dokumentów, jakie przedstawia) – nie zapłacił. Piip-biip, kwota rośnie, już jest ponad 13 tys. zł. choć dług wynosi zaledwie 4 tys. z kawałkiem. Za chwilę 18 tys. zł. Wszystko jest przekierowywane na konto domu dziecka w Turawie, do którego Zbigniew Stonoga ma sentyment. Żadnych innych sentymentów nie ma. – Tak, poszedłem na wojnę – przyznaje.

Pozostało 96% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.