Bezrobocie i inflacja są niskie, więc konsumenci mają powody do zadowolenia. I do wydawania pieniędzy.
Najniższa od początku transformacji gospodarki stopa bezrobocia w połączeniu z niewielkim wzrostem cen skutkują tym, że w popularnym „indeksie niedoli” Polska znajduje się obecnie wśród krajów, które notują najbardziej korzystne wyniki. A jeszcze kilka lat temu byliśmy na poziomie, który obecnie lokowałby nas pomiędzy Grecją, która wciąż nie może wyjść z załamania po wybuchu kryzysu finansowego, a zmagającą się z dużymi problemami w gospodarce Argentyną.
„Misery index” w swojej najprostszej formie bierze pod uwagę dwie zmienne: stopę bezrobocia i inflację (są też wersje uwzględniające wysokość stóp procentowych, dynamikę kredytu i wzrost gospodarczy). Im wskaźnik jest wyższy, tym trudniejsza sytuacja mieszkańców danego kraju. Dotyczy to przede wszystkim sfer najuboższych: to one są najbardziej podatne na utratę pracy przy spowolnieniu gospodarczym i wzroście bezrobocia. Ich również mocniej dotyka wzrost inflacji. Indeks dla kilkudziesięciu różnych gospodarek oblicza np. agencja Bloomberg.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.