Ostatnio niesamowitą karierę w Unii Europejskiej robi termin „autonomia strategiczna”. O co chodzi? W skrócie o dwie rzeczy: o to, by Unia Europejska była niezależna i zjednoczona. Niezależna od innych partnerów międzynarodowych jak Stany Zjednoczone, Chiny czy Rosja. Zjednoczona, by mówiła jednym głosem i nikt z zewnątrz nie rozgrywał państw europejskich między sobą. Tylko, czy to ma szansę się powieść?
W teorii brzmi bardzo dobrze, jak na postmodernistyczne imperium przystało. Swego czasu w ten sposób pisał o Unii Europejskiej profesor Jan Zielonka z Uniwersytetu Oksfordzkiego. Charles Michel, przewodniczący Rady Europejskiej, tak we wrześniu mówił o autonomii strategicznej UE: „Europejska strategia autonomiczna. Czy suwerenność? Różne koncepcje i słowa przyjmują inne znaczenie w zależności od kontekstu. Ale przede wszystkim chciałbym wyprzedzić oskarżenia: autonomia to nie protekcjonizm. A jest dokładnie odwrotnie”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.