Dziś – żeby nie tracić twarzy – pokazuje się zawsze dwa towary: markowy i tani. Założę się, że obroty robi ten drugi. Niezależnie od tego, co deklarujemy (a lubimy mówić, że dla nas liczy się jakość, ochrona środowiska, uczciwość marki), wolimy płacić mniej.
Nie sądzę, by ktoś jeszcze pamiętał atak zupą na Monę Lisę, dwudniową sensację sprzed bodaj miesiąca. Nie tylko dlatego, że atakujące taktownie wybrały obiekt, któremu nic się nie mogło stać, bo doświadczeni muzealnicy już dawno zabezpieczyli obraz Leonarda odporną niemal na wszystko taflą. Także dlatego, że prawie nikt nie zrozumiał przesłania pań, uparcie nazywanych w mediach „aktywistkami klimatycznymi”, choć słowem nie zająknęły się one o zmianach klimatycznych. Domagały się natomiast uznania dostępu do zdrowej żywności za prawo człowieka. Pomińmy to, że definicja zdrowej żywności nie istnieje, a stanowiska nauki w tej sprawie zmieniają się mniej więcej co dekadę (ostatnio chyba nawet częściej). Aktywistki szybko zostały uznane za wariatki przez media tradycyjne i społecznościowe, bo dla większości ludzi najważniejsze jest coś innego niż „zdrowie” żywności. My chcemy, żeby była tania.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.