Parlamentarzystów czeka we wtorek sporo pracy. Pod obrady trafią aż cztery projekty ustaw regulujące rynek kryptowalut. Wśród nich znajdą się dwa projekty poselskie, a także rządowy i prezydencki. To już trzecia próba uregulowania tego rynku. Dwie poprzednie ustawy przyjęte przez Sejm, zawetował prezydent.
Zgodnie z porządkiem obrad Sejmu na rozpoczynającym się we wtorek posiedzeniu izba niższa zajmie się czterema projektami ustaw o rynku kryptoaktywów. Chodzi o dwa poselskie projekty, złożone przez Konfederację oraz Polskę 2050, oraz propozycje regulacji skierowane do Sejmu przez rząd Donalda Tuska oraz kancelarię prezydenta Karola Nawrockiego.
Poselski projekt złożył również klub Prawa i Sprawiedliwości, lecz w poniedziałek, 11 maja, na stronie Sejmu poinformowano o jego wycofaniu i złożeniu nowego. Choć projekt PiS widnieje w harmonogramie obrad Sejmu, druk odsyła do jego wycofanej wersji.
Kryptowaluty wracają do Sejmu. Czym różni się projekt prezydenta i rządu?
Projekt rządowy i prezydencki są w dużej mierze do siebie zbliżone, ich celem jest zapewnienie stosowania unijnego rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation) dotyczącego rynku kryptoaktywów. Główne różnice dotyczą przede wszystkim kwestii blokowania rachunków kryptoaktywów na żądane Komisji Nadzoru Finansowego, która na mocy projektowanych przepisów ma sprawować nadzór nad tym rynkiem. Projekt prezydencki zakłada niższe kary za łamanie przepisów niż przewidziane w regulacji rządowej. Jednocześnie projekt rządowy jest krótszy - ma 168 artykułów i 106 stron, a prezydencki - 170 artykułów i 108 stron.
W obu projektach zaproponowano, by KNF mogła blokować rachunki pieniężne lub kryptoaktywów lub wstrzymywać określone transakcje na 96 godzin, choć może to zostać przedłużone. Rząd chce, by wydłużenie blokady nie mogło przekroczyć 6 miesięcy; prezydent zaproponował skrócenie tego czasu o połowę (do 3 miesięcy). Dodatkowo w projekcie prezydenta wydłużenie blokady wymaga uprzedniej zgody sądu, czego nie przewiduje się w projekcie rządowym.
Projekt prezydencki obniża też maksymalną opłatę pobieraną od emitentów działających na rynku kryptoaktywów na rzecz KNF za sprawowanie nadzoru nad tym rynkiem. Rząd proponuje, by opłata ta nie mogła przekroczyć 0,5 proc. średniej wartości przychodów, a prezydent chce jej obniżenia do maksymalnie 0,1 proc. Tak samo obniżona miałaby być opłata dostawcy usług w zakresie kryptoaktywów, która w rządowym projekcie miałaby nie przekraczać 0,4 proc., a w prezydenckim - 0,1 proc.
Projekty, zarówno rządowy jak i prezydencki, przewidują, że KNF miałaby zyskać możliwość nakładania sankcji na oferujących, emitentów lub osoby ubiegające się o dopuszczenie kryptoaktywów. Komisja mogłaby nakładać kary pieniężne na osoby zawodowo pośredniczące w zawieraniu transakcji związanych z kryptoaktywami.
W przypadku naruszenia przepisów Komisja miałaby wpisywać do prowadzonego przez siebie rejestru nieuczciwe domeny internetowe służące do prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów. Projekty zakładają też odpowiedzialność karną za przestępstwa popełniane m.in. w związku z emisją tokenów czy świadczeniem usług w zakresie kryptoaktywów bez wcześniejszego zgłoszenia tego KNF.
Pomysły na regulację rynku kryptowalut
W ubiegłym roku projekty regulujące rynek kryptoaktywów zostały złożone przez posłów Polski 2050 i Prawa i Sprawiedliwości. Zgodnie z informacją na stronie Sejmu, PiS wycofał swój projekt 11 maja i tego samego dnia złożył nowy. Trzeci projekt będący propozycją regulacji tego rynku przygotowała Konfederacja; nie ma on przypisanego numeru druku.
Projekt klubu Polski 2050 jest bardzo podobny do projektu rządowego i prezydenckiego. Posłowie tego ugrupowania dodali jednak przepis, zgodnie z którym banki mogłyby świadczyć usługi w zakresie kryptoaktywów w ramach wydzielonej jednostki organizacyjnej.
W swoim nowym projekcie PiS dąży do całkowitego zakazu działalności w zakresie kryptoaktywów w Polsce - byłaby ona uznana za nieuczciwą praktykę rynkową. Przedsiębiorcy, którzy prowadziliby taką działalność wbrew prawu mieliby - na mocy projektowanych przepisów - podlegać karom pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat, a w niektórych przypadkach do 10 lat.
Posłowie PiS proponują także, by prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów mógł występować do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) z wnioskiem o blokadę rachunku kryptoaktywów lub pieniężnego, a firmy telekomunikacyjne miałyby blokować dostęp do stron internetowych udostepniających usługi związane z kryptoaktywami. Założono dwumiesięczne vacatio legis. W tym czasie podmioty świadczące takie usługi miałyby zakończyć działalność w zakresie kryptoaktywów i zwrócić klientom całość powierzonych im środków.
Dwa weta ws. kryptowalut
Rządowy projekt ustawy jest trzecią próbą regulacji rynku kryptoaktywów. Dwie poprzednie zawetował prezydent Karol Nawrocki argumentując, że propozycja rządu to nadregulacja.
Komisja Nadzoru Finansowego w lutym 2026 r. zwróciła uwagę, że unijne rozporządzenie pozwala, aby podmioty świadczące usługi w zakresie kryptoaktywów mogły to robić do 1 lipca 2026 r. bez wymaganego unijnym prawem zezwolenia, którego przyznawanie regulowały zawetowane ustawy (oraz obecnie procedowany projekt). KNF podkreśliła, że jeśli krajowe przepisy nie wyznaczą właściwego organu nadzorczego, to krajowe podmioty utracą możliwość świadczenia usług w zakresie kryptowalut do czasu uzyskania tego zezwolenia, co nie będzie możliwe do osiągniecia w Polsce, bez wyznaczenia organu nadzorczego. Tym samym możliwa będzie jedynie transgraniczna działalność na terytorium Polski przez podmioty, które uzyskałyby zezwolenie w innym kraju członkowskim.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu