Od początku było jasno powiedziane, że wszystkie materiały - dotyczące katastrofy smoleńskiej - zostaną przekazane Polakom; gdybyśmy czegoś nie przekazali, na dziesięciolecia stałoby się to powodem napięć w naszych stosunkach - powiedział w wywiadzie dla "Wprost" prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew.
Publikacja: 4 grudnia 2010, 21:53 Aktualizacja: 4 grudnia 2010, 22:07
W wywiadzie przeprowadzonym przez Tomasza Lisa, który ukaże się w najnowszym wydaniu "Wprost", Miedwiediew wspominał, że 10 kwietnia - w dniu katastrofy pod Smoleńskiem - zadzwonił do ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego i powiedział mu nie tylko, że Rosjanie cierpią razem z Polakami "z powodu tego, co się stało", ale też, że dołożą "wszelkich starań, by przeprowadzić rzetelne śledztwo".
"Wnioski Międzynarodowego Komitetu Lotniczego już są. Absolutnie uważam, że powinny być w pełni udostępnione wszystkim zainteresowanym. Nagrania rozmów załogi z ziemią, z wieżą kontrolną, decyzje, które były podejmowane, czynniki, które wpłynęły na podjęcie decyzji. Od początku było jasno powiedziane, że wszystkie materiały zostaną przekazane Polakom" - powiedział prezydent Rosji.
Po pierwsze - podkreślił - "dlatego, że Polacy stracili swojego prezydenta i część swojej elity, a to jest wręcz tragedią narodową". "Po drugie, trzeba mieć świadomość, że gdybyśmy czegoś nie przekazali, to na dziesięciolecia stałoby się to powodem napięć w naszych stosunkach. Dlatego - jeszcze raz powtarzam - uważam, że zrobiliśmy wszystko, co potrzeba" - powiedział Miedwiediew.
Rosyjski prezydent podkreślił w wywiadzie, że ma swoje stanowisko w sprawie polsko-rosyjskiej współpracy po katastrofie smoleńskiej.
"Uważam, że współpraca polsko-rosyjska po katastrofie smoleńskiej w sposób istotny poprawiła nasze stosunki"
"Uważam, że współpraca ta w sposób istotny poprawiła nasze stosunki. Owszem, to się stało w efekcie bolesnego, tragicznego zdarzenia. Niemniej współpraca ta pozwoliła zademonstrować dobre intencje strony rosyjskiej" - powiedział prezydent Rosji.
Podkreślił, że pomyślał iż "powinniśmy maksymalnie otworzyć się na wyjaśnianie przyczyn katastrofy, aby nie budziło to wątpliwości tych, którzy stracili swoich bliskich". "Ale także tych, którzy, powiedzmy to - nie bardzo sympatyzują z Rosją, aby to było jasne i zrozumiałe dla każdego Polaka" - mówił rosyjski prezydent.
Dlatego - ocenił - "ta współpraca jest rzeczywiście bardzo głęboka, współpraca między strukturami rządowymi, między prokuraturami, między naszymi służbami lotniczymi, współpraca w ramach działalności Międzynarodowego Komitetu Lotniczego".
Wspominając dzień katastrofy pod Smoleńskiem - w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński - Miedwiediew powiedział, że nie mógł uwierzyć, że "coś takiego w ogóle jest możliwe".
Tragedia smoleńska "miała bardzo złożony, symboliczny wymiar"
"Najpierw pomyślałem, że to musi być jakaś pomyłka. Ale potem docierały do mnie kolejne oficjalne komunikaty i wtedy - ponieważ nie było już żadnych wątpliwości - zrozumiałem, że to jest straszna katastrofa, ogromna tragedia. Jako prezydent i jako zwykły rosyjski obywatel, jako człowiek po prostu, odczuwałem przede wszystkim ból z powodu śmierci tak dużej liczby ludzi" - wspomniał rosyjski prezydent.
Ta tragedia - zaznaczył - "miała jednak również bardzo złożony, symboliczny wymiar - samolot rozbił się w miejscu już w dramatyczny sposób naznaczonym przez historię".
"I oczywiście, wszystko to, nie będę tego ukrywał, powodowało, że wielka tragedia miała swój szerszy, trudny kontekst. Nasze zadanie, zadanie Federacji Rosyjskiej, polegało w tym momencie na tym, aby pokazać naszym polskim kolegom, że po pierwsze, jesteśmy razem z nimi, z całym polskim narodem, a po drugie, że jesteśmy absolutnie otwarci na zbadanie okoliczności tej tragedii" - powiedział prezydent Rosji.
Choć - dodał - oczywiście rozumiał, że "w nieuchronny sposób pojawią się ludzie, którzy będą tworzyli najdziwniejsze, paradoksalne hipotezy". "Uznałem, że tym ważniejsze jest pokazanie od razu naszej chęci dokładnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności" - podkreślił Miedwiediew.
1: sowiecko kłamca na focie z IP: 212.244.6.* (2010-12-05 08:07)
- Należycie został niezabezpieczony wrak TU 154 M, by niszczał na powietrzu.
- Odpowiednio poinstruowano ministra Tomasza Arabskiego, by ten poinformował rodziny, że nie wolno otwierać w Polsce trumien z ciałami ofiar smoleńskiej katastrofy. Cel osiągnięto - żadna trumna nie została otwarta.
- Narzucono polskiemu rządowi, by katastrofę badał MAK a nie żadna jakaś tam międzynarodowa komisja.
- Zmieniono zeznania kontrolera, bo w pierwszej wersji mogły zbyt dużo namieszać w śledztwie.
- Nie oddano nam czarnych skrzynek.
- Dano dam nic nie warte stenogramy i kopie nagrań
Tyle mi „na gorąco” przychodzi do głowy.
Mogę się domyślać, jak będzie przebiegała wizyta prezydenta Rosji w naszym kraju. Próbkę zachowania polskiego rządu mogliśmy oglądać podczas spotkań a ambasadorem Ławrowem.
Jedno jest pewne jeżeli dojedzie do jakiejkolwiek konferencji prasowej Miedwiediewa z polskimi dziennikarzami, to nie padnie ani jedno kłopotliwe pytanie na temat smoleńskiej katastrofy a przedstawiciele OBCIACHOWYCH gazet będą skutecznie izolowani.
2: Do 1 - po co tak "na gorąco"?? z IP: 87.207.247.* (2010-12-05 13:23)
1. Wszystko sobie zabierzemy, jak rosyjska prokuratura zakończy śledztwo.
2. Byłem na kilku pogrzebach po katastrofach - nigdy nie otwierano trumien /było posłuchać ks. który uczestniczył w identyfikacji /składaniu do trumien zwłok/, jak wysoko ocenił postawę rosjan i niemożność włożenia zwłok w ubrania.
3. Pamiętaj, że całe poszycie samolotu, to jest duraluminium i nie rdzewieje - to przykrycie to był tylko symbol /bez istotnego znaczenia dla śledztwa/.
3: kto zasługuje na prawdę ? z IP: 94.251.176.* (2010-12-05 16:57)
Polaczki dostaniecie znów tony makulatury i na tym sprawa się zakończy! Wy i tak nigdy prawdy się nie dowiecie >To zostało już załatwione między Tuskiem i Putinem. Jednemu i drugiemu nie zależy na ujawnieniu prawdy. Smierć Barbary Blidy doczekała się już filmu i komisji śledczej . Śmierć 96 osób na to nie zasługuje?

Poseł PiS Jan Tomaszewski został na miesiąc zawieszony w prawach członka klubu tej partii i ukarany naganą. Taką decyzję podjęło prezydium klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości.