zaloguj się do e-DGP
statystyki

Komorowski chce uniezależnić się od PO

skomentuj

Bronisław Komorowski otacza się ludźmi, którzy pomogą mu uniezależnić się od Platformy Obywatelskiej

Publikacja: 18 sierpnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 18 sierpnia 2010, 11:12

Pierwsze posunięcia kadrowe Bronisława Komorowskiego świadczą o tym, że dąży do politycznej emancypacji. Prezydent nie sięga po zawodowych polityków z własnej partii, choć jeszcze kilka tygodni temu sugerowano, że w kancelarii znajdą się osoby z otoczenia Donalda Tuska. Politycy PO mówią, że decyzje podejmuje w gronie najbliższych współpracowników, czyli Jaromira Sokołowskiego i Jacka Michałowskiego. Obaj są już ministrami w jego kancelarii. Więcej – dotychczasowe nominacje wróżą spięcia między Kancelarią Prezydenta a rządem.

Na wysokich stanowiskach pozostali mianowani po 10 kwietnia: szef kancelarii Jacek Michałowski i szef BBN Stanisław Koziej. Jaromir Sokołowski ma odpowiadać za sprawy zagraniczne Teraz słychać o gestach pod adresem lewicy – prof. Tomasz Nałęcz, który w kampanii wyborczej poparł obecnego prezydenta, ma zostać jego doradcą ds. polityki historycznej.

Powrót do źródeł

Od osób związanych z Komorowskim słychać, że obecny prezydent będzie sięgał po ludzi, z którymi współpracował 20 lat temu w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. – Zaplecze Komorowskiego to dawna Unia Demokratyczna – mówi jedna z osób związanych z obecnym prezydentem.

Sytuacja Komorowskiego jest zupełnie inna niż jego dwóch poprzedników. Aleksander Kwaśniewski był niekwestionowanym liderem lewicy, pozycja Lecha Kaczyńskiego w PiS-ie była niepodważalna.

– To sygnał budowania ponadpartyjnej roli głowy państwa i sygnał niezależności Komorowskiego od PO – mówi poseł Platformy Jarosław Gowin. Ale też sygnał potencjalnych konfliktów z rządem. I to w sprawach, gdzie kompetencje prezydenta są największe. To obronność i sprawy zagraniczne. Spory będą toczyły się na linii: Komorowski – Klich. Zresztą na linii BBN – MON było już kilka spięć. Szefem MSZ jest kontrkandydat Komorowskiego w prawyborach PO. Do tego, jak twierdzą osoby z zaplecza pałacu, Sokołowski nie przepada za Sikorskim. – Z innymi ministrami stosunki są dobre – z Jerzym Millerem zna się i lubi, a Jacek Rostowski silnie go wspierał w kampanii – mówi osoba znająca Komorowskiego.

Mniejsza kancelaria

O sile prezydenta będzie świadczyła siła jego kancelarii, dlatego pod znakiem zapytania stoją zapowiedzi szefa kancelarii Jacka Michałowskiego o zwolnieniu 80 pracowników. Na razie nie znamy projektu budżetu Kancelarii na przyszły rok. Dopiero praktyka pokaże, czy nowa ekipa w Pałacu Prezydenckim ma faktyczną wolę zmian, czy redukcje to sposób na zwolnienie osób przyjętych w czasach Lecha Kaczyńskiego, by potem zatrudnić swoich ludzi.

Dotychczasowa praktyka przemawia za tym drugim rozwiązaniem, bo od początku prezydentury w III RP zatrudnienie w kancelarii systematycznie rośnie. Paradoksalnie najniższe było za Lecha Wałęsy, którego kompetencje były największe. W kancelarii pracowało wówczas 159 osób. Aleksander Kwaśniewski zatrudniał już 250 pracowników, za prezydentury Lecha Kaczyńskiego pracowało ponad 340 osób. Do tego trzeba doliczyć jeszcze 90 osób zatrudnionych w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.

Doradcy społeczni

W polityce wewnętrznej prezydent decyduje o losie ustaw, nominuje sędziów i generałów, przyznaje ordery i posiada prawo łaski. Dlatego odchudzenie kancelarii o kilkudziesięciu pracowników nie powinno odbić się na skuteczności jej działań.

Pozycję głowy państwa budują też doradcy. Lech Kaczyński miał ich 15, z czego 10 na etatach. Na razie Komorowski zaczął kompletować swoją ekipę. Ale nie chodzi tylko o prestiż, bo prezydent z powodu decyzji w sprawie poszczególnych ustaw musi konsultować się ze specjalistami z różnych dziedzin. – Nie może zdać się na pięciu ministrów, musi mieć ludzi, po których może sięgać w każdej chwili – mówi „DGP” Michał Kleiber, były doradca Lecha Kaczyńskiego. Tyle że zdaniem Kleibera powinni to być doradcy społeczni. Oni mniej kosztują kancelarię, a w swoich opiniach są bardziej niezależni.

Komentarze: 27

  • 1: uijk z IP: 109.153.160.* (2010-08-18 07:47)

    Niech sobie robi ta niedojda co chce i tak moim prezydentem nie jest i nigdy nie będzie.

  • 2: POLAK z IP: 213.17.150.* (2010-08-18 07:50)

    DAWNI KOMPANI WRACAJĄ - POWTÓRKA Z ROZRYWKI - CZYLI DLA POLSKI COFANIE SIĘ W CZASIE I BIDZIE

  • 3: taka jest prawda z IP: 79.185.204.* (2010-08-18 08:04)

    a co tu mozna budować. Przeciez KomoRusek to ociężały umyslowo agent WSI wykonujący poslusznie rozkazy

  • 4: kaabel z IP: 83.10.176.* (2010-08-18 08:14)

    powodzenia i niech sie pan nie przejmuje skowytem baranow z solidarnosci potem bedzie milczenie owiec

  • 5: kaabel z IP: 83.10.176.* (2010-08-18 08:19)

    szkoda ze prezydent nie z kgb bo byla by powwtorka z rosji

  • 6: KALIF z IP: 188.47.61.* (2010-08-18 08:29)

    W naszym kraju mimo ponad dwudziestu lat demokracji wciąż brakuje ekspertów. Tak przynajmniej wynika z pierwszych decyzji prezydenta Bronisława Komorowskiego. W kompletowaniu swej ekipy sięgnął po ludzi, którzy w przeszłości pracowali już w kancelarii prezydenta. Z przecieków medialnych wynika, że w dużej części będą to ludzie lewicy, a nawet ci, którzy wcześniej współpracowali z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Jak widać, pluralizm dla prezydenta Komorowskiego ma dość okazały lewy profil. Z prawym jest zdecydowanie gorzej, ale przecież głowa państwa nie może być "stronnicza" ani zbyt radykalna. Skrajną może być jedynie lewica, a wtedy nazywa się to właśnie pluralizmem. Gdy skrajna jest prawica, wtedy nazywa się to oszołomstwem i ekstremą. Wygląda więc na to, że Komorowski wbrew deklaracjom nie będzie politykiem wszystkich Polaków, a jedynie prezydentem Platformy i lewicy.

  • 7: xyz z IP: 80.54.8.* (2010-08-18 08:39)

    Jak już jest w kancelarii Nalęcz to juz mam dość.Trzęsący się lizus.

  • 8: tarmak z IP: 79.190.79.* (2010-08-18 08:50)

    Hołota !

  • 9: taka jest prawda z IP: 79.185.204.* (2010-08-18 09:27)

    Komorusek jest za glupina to by sie uniezależniać,bo do tego potrzeba inteligencji.
    A temu ocięzałemu umysłowo przyglupowi nawet trzeba podpowiadac co ma powiedzieć

  • 10: Pan Prezydent szuka raczej kogoś Kto umie z IP: 84.234.1.* (2010-08-18 09:53)

    dobrze liczyć Żyrandole i zna się na matematyce gdyż Ci z PO co POliczą to albo sami ukradną albo stale im brakuje choć najpierw twierdzą ,że jest "zielona wyspa"
    Ciagle ino POdwyżki i Podwyżki ale nie płac -cen .
    Nauczyciele też dostaną swoją POdwyżkę ale za to będą sami musieli robić dzieci które później będą uczyli -taki świat! Reszty społeczeństwa na nie nie stać.Więc jeżeli nie narobią sobie tych dzieci to zostaną bez pracy.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter