zaloguj się do e-DGP
statystyki

Tańszy gaz za rosyjskie bazy

skomentuj

Dmitrij Miedwiediew zgodził się wczoraj na obniżkę o 30 proc. ceny gazu sprzedawanego Ukrainie.

Publikacja: 22 kwietnia 2010, 07:25 Aktualizacja: 22 kwietnia 2010, 09:09

Kijów musiał jednak przystać na przedłużenie umowy o stacjonowaniu na Krymie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej po 2017 roku o co najmniej 25 lat.

Opozycja oskarża prezydenta Wiktora Janukowycza o ostateczne zamknięcie Ukrainie drzwi do NATO. Rząd przekonuje, że ustępstwa pozwolą na zmniejszenie deficytu budżetowego i ubieganie się o kredyty z MFW.

Dziś w tej sprawie leci do USA wicepremier Serhij Tihipko, który chce wynegocjować na ratowanie ukraińskiej gospodarki 12 mld dol. Odmrożenie współpracy Kijowa z MFW popiera Unia, w tym Polska.

Dla UE i Warszawy obecnie o wiele ważniejsze niż perspektywa integracji Ukrainy z NATO jest wyciągnięcie jej z tarapatów finansowych (jak informował niedawno Tihipko, ukraiński deficyt osiągnął poziom greckiego). Bez obniżenia ceny gazu nie ma na to szans.

Do tej pory Ukraina za tysiąc metrów sześciennych gazu płaciła Rosjanom 330 dol. Nowa cena wynosi 230 dol.

Ukraina zgodziła się na pozostawienie floty rosyjskiej na Krymie. Janukowycz woli tani gaz niż NATO

100 dolarów – o tyle mniej zapłaci Ukraina Gazpromowi za tysiąc metrów sześciennych gazu.

W zamian Kijów zgodził się na przedłużenie umowy o stacjonowaniu Floty Czarnomorskiej na Krymie po 2017 roku. W ten sposób Moskwa zyskała gwarancje, że Ukraina do tej daty i na czas obowiązywania nowej umowy o stacjonowaniu Floty (mówi się nawet o 30 latach) rezygnuje z integracji z NATO. A Kijów ma szansę na oddalenie widma bankructwa i tym samym kredyty z MFW.

NATO? To nas nie interesuje

Wiktor Janukowycz już wcześniej deklarował, że integracja z Sojuszem go nie interesuje. Jednak nie jest powiedziane, że po 2017 roku będzie nadal prezydentem, albo czy w międzyczasie nie zmieni poglądów. Pobyt Floty Czarnomorskiej na Krymie to kotwica, część państw Sojuszu, np. Niemcy czy Holandia, do tej pory mówiło wprost: dopóki jest rosyjska baza, dopóty nie ma mowy o poszerzeniu o Ukrainę. Właśnie dlatego niemal przez całą swoją prezydenturę próbował się jej pozbyć uznawany za prozachodniego Wiktor Juszczenko.

Nową cenę na gaz – 230 dol. za 1 tys. m sześc. – ustalono na wczorajszym spotkaniu Dmitrija Miedwiediewa i Wiktora Janukowycza w Charkowie. Doszło do niego na dzień przed wylotem wicepremiera Ukrainy Serhija Tihipki do USA, który zabiega w MFW o 12 mld. dol. kredytów na ratowanie gospodarki.

Moskwa doskonale zdaje sobie sprawę, że strumień pieniędzy z funduszu popłynie na Ukrainę tylko wówczas, gdy Kijów ustali budżet i zobowiąże się do zredukowania deficytu. Będzie to możliwe, jeśli zapłaci Gazpromowi mniej za gaz i w ten sposób realnie wyliczy w skali roku, ile zaoszczędzi w budżecie. Teraz Tihipko zyskuje argument w rozmowach z MFW.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter