Wiceszef CBA Janusz Czerwiński mógł wcześniej wiedzieć o porwaniu Krzysztofa Olewnika niż zeznał to w grudniu ub. roku sejmowym śledczym, pisze "Rzeczpospolita".
Publikacja: 11 lutego 2010, 01:01 Aktualizacja: 11 lutego 2010, 07:58
Czerwiński zeznał przed sejmową komisją, że o sprawie dowiedział się latem 2004 r. od ojca zamordowanego biznesmena - Włodzimierza Olewnika i jego żony.
Z ustaleń "Rzeczpospolitej" wynika jednak, że wyjaśnieniem jednego z tropów w sprawie porwania młodego Olewnika zajął się w grudniu 2001 r. wydział kryminalny Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, którego naczelnikiem był wtedy Czerwiński. Procedura wymagała, by został on o sprawie poinformowany.
Włodzimierz Olewnik podkreśla, że w aktach sprawy jest notatka podpisana przez Czerwińskiego w grudniu 2001 r.
Podczas przesłuchania przed komisją śledczą Czerwiński najczęściej zasłaniał się niepamięcią, mówi członek komisji Mariusz Kamiński z PiS. Jego zeznania będą jeszcze weryfikowane, zapowiada poseł.
1: wiktor z IP: 83.10.189.* (2010-02-11 08:45)
Hołota od Tuska zawsze kłamała... mają to juz w genach zapisane
2: olek z IP: 213.192.122.* (2010-02-11 10:41)
Organizatorem i żródłem wszystkich najcięższych przestępstw są agenci służb specjalnych,bez żadnej odpowiedzialności karnej.
3: W z IP: 81.219.75.* (2010-02-11 10:50)
Chyba CBŚ

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.