Ponad 50 celów mieli zniszczyć Amerykanie i Brytyjczycy, wspomagani przez koalicjantów z Australii, Bahrajnu, Kanady i Holandii w kilkudniowym ostrzale baz, systemów obrony przeciwlotniczej oraz magazynów broni Hutich w Jemenie.
Największy atak, m.in. przy użyciu pocisków manewrujących Tomahawk, miał miejsce w nocy z piątku na sobotę, później następowały mniejsze, punktowe. Huti, którzy w swoim oficjalnym sloganie mówią o „śmierci Ameryce i Izraelowi”, mimo zapowiedzi nie przeprowadzili dotychczas militarnych działań, które zagroziłyby wojskom koalicji w regionie. Te jednak są postawione w stan podwyższonej gotowości.
Atak pod wodzą Stanów Zjednoczonych miał jasny cel: uspokojenie sytuacji na wodach wokół cieśniny Bab al-Mandab, kluczowej dla światowego transportu. W ramach wsparcia dla walczącego z Izraelem Hamasu Huti od października zakłócali tam ruch morski, ostrzeliwując tankowce i kontenerowce, a nawet przejmując statki handlowe.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.