Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ukrainy Ołeksij Daniłow powiedział, że wojna z Rosją "jeszcze potrwa", a sytuacja na froncie jest bardzo trudna. Zapewnił, że Ukraina dostaje broń z zagranicy, choć chciałby, by działo się to szybciej.

"Niestety, wojna jeszcze potrwa i musimy jeszcze wiele zrobić, by zwyciężyć. Na froncie jest bardzo trudno - trwają walki na terenie obwodu ługańskiego, donieckiego, w innych obwodach naszego kraju" - powiedział Daniłow w opublikowanym we wtorek wywiadzie dla agencji Ukrinform.

Ostrzegł, że dopóki walki się nie zakończą, nie można odetchnąć, bo wciąż aktualny jest cel Rosji, którym - jak ocenił - jest "zniszczenie państwa ukraińskiego". "Wszystkie decyzje musimy podejmować z takim założeniem" - dodał.

Pytany o zagraniczne uzbrojenie, o które prosiła Ukraina, w tym broń ciężką i samoloty, Daniłow przypomniał, że Ukraina zaczęła otrzymywać pomoc dopiero po tym, gdy wbrew przewidywaniom nie skapitulowała w ciągu kilku dni. "Dziś sprawy ruszyły z miejsca. Jasne, że chcielibyśmy, by było to o wiele szybciej i więcej, ale proces trwa" - powiedział. Dodał, że gdyby armia ukraińska dysponowała ciężkim uzbrojeniem, to "dokonałaby deokupacji Mariupola".

"Każdy kraj ma swoje interesy w tej wojnie" - mówił Daniłow, pytany, co hamuje proces przekazywania broni Ukrainie.

Ocenił, że również Rosjanie "nie siedzą bezczynnie, lecz pracują nad tym, byśmy my nie dostawali broni".

Daniłow przyznał, że Ukraina nie spodziewała się rosyjskiego ataku z kierunku Białorusi. "Na dwa dni przed wojną (rozpoczętą 24 lutego - PAP) nasz minister obrony rozmawiał z ministrem obrony Białorusi. Zapewnili nas, że w żadnym wypadku to nie nastąpi. Szef naszych służb granicznych dzień przed wojną rozmawiał z szefem służb granicznych Białorusi. Ten powiedział: +nawet nie myślcie o tym, byśmy brali w tym udział, że ktoś na was pójdzie z naszych terenów+" - relacjonował Daniłow. Mimo to - jak dodał - atak nastąpił, "i to nie tylko z tego kierunku, ale wzdłuż całej granicy" Ukrainy z Białorusią i Rosją.

Szef Rady Bezpieczeństwa przypomniał, że na Białorusi rozlokowane są rosyjskie pociski Iskander. "Śledzimy oświadczenia, które wygłasza (przywódca Białorusi Alaksandr) Łukaszenka, jesteśmy świadomi możliwego zagrożenia z tej strony" - powiedział Daniłow.

Sekretarz RBNiO nie odpowiedział na pytanie, ilu żołnierzy ukraińskich przebywa teraz w rosyjskiej niewoli, a także ilu Rosjan trafiło do niewoli ukraińskiej. Przyznał przy tym, że "bardzo wielka jest liczba ludzi, którzy zostali wywiezieni, deportowani do Federacji Rosyjskiej".

Tłumaczył, że nie może podać danych liczbowych, bo "będą one absolutnie przybliżone". Powiedział przy tym, że część mieszkańców zagarniętych terytoriów Rosjanie deportują na Daleki Wschód. Jak podaje Ukrinform, według niektórych ocen do Rosji trafiło pół miliona obywateli Ukrainy.