Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaproponowała we wtorek pakiet sankcji wobec Rosji obejmujący m.in. wprowadzenie zakazu importu węgla z Rosji o wartości 4 mld euro rocznie, zakazu dla rosyjskich i białoruskich przewoźników drogowych i wprowadzenie całkowitego zakazu transakcji w przypadku czterech kluczowych banków rosyjskich, w tym drugiego co do wielkości banku VTB.

"Został przedstawiony kolejny pakiet, który i tak jest nieco lepszy niż ten, o którym się mówiło dwa dni wcześniej, bo wtedy wydawało się wręcz, że sankcje będą rozwadniane, a nie zaostrzane. To wzmocnienie jest naszym zdaniem niewystarczające" - powiedział Jabłoński w TV Republika.

Dodał, że Polska chce, by UE "wprowadziła pełne embargo na wszystkie węglowodory", bo "trzeba uderzyć w te sektory gospodarki, które realnie Putinowi pomagają".

Reklama

Zaznaczył, że drugą kwestią, której wciąż jeszcze nie ma w zaproponowanym pakiecie, a o którą strona polska będzie walczyć, jest "pełna i trwała, a nie tylko tymczasowa, konfiskata rosyjskich majątków - i Federacji Rosyjskiej, i oligarchów". "To wymaga zmian w prawie, zdajemy sobie sprawę z tego, że tego nie da się zrobić z dnia na dzień" - zastrzegł.

Jabłoński stwierdził, że konfiskata majątków rosyjskich będzie także źródłem pieniędzy na odbudowę Ukrainy i na reparacje wojenne, bo "Rosja musi zapłacić za to, co zrobiła", ale także "na wsparcie krajów, które przyjmują uchodźców i które ponoszą z tego tytułu ogromne koszty".

Reklama

Odnosząc się do ujawnionych zbrodni popełnionych w ukraińskich miejscowościach, m.in. Buczy, wiceszef MSZ stwierdził, że patrząc nie tylko na te miejsca, ale i na inne dowody wskazujące na zaplanowane rosyjskie działania, nie ma wątpliwości, że "ta zbrodnia ma charakter ludobójstwa, że to było działanie od samego początku zaplanowane, zamierzone, z zimną krwią wykonywane".

"Mamy obawy, że w innych miastach, które wciąż są jeszcze pod okupacją rosyjską sytuacja może być jeszcze dużo gorsza" - dodał.

Jabłoński powiedział, że "jeszcze przed rozpoczęciem inwazji, Rosjanie zmieniali procedury, wprowadzali zasady, jak tworzyć masowe groby, wyposażano w sprzęt do masowego palenia zwłok" i "widać, że przygotowywali się po prostu na masowe zbrodnie".

"Jeśli dodamy do tego fakt, że oni zakładali, że opór wojskowy będzie minimalny, to liczba 45 tys. worków na zwłoki, które kupiła armia rosyjska, pokazuje, że jest to skala morderstw, jaką planowali popełnić na ukraińskiej elicie, członkach rządu, administracji lokalnej, na ludziach, którzy byli liderami różnych organizacji społecznych. Natomiast w sytuacji, w której Ukraina stawiła opór, oni tę zbrodniczą machinę skierowali po prostu przeciwko ludności cywilnej" - powiedział wiceszef resortu dyplomacji.

Zaznaczył, że mamy do czynienia z działaniami o różnym charakterze. "To są też po prostu zabójstwa dokonywane przez rosyjskich, ale nawet trudno nazywać ich żołnierzami, ponieważ to są sołdaci, bandyci, którzy dostali po prostu pozwolenie na takie działanie. Widać nagrania, na których oni z transporterów opancerzonych strzelają do rowerzystów, widać po prostu, że dla nich niektórych jest to chyba forma chorej zabawy. Dostali na to pozwolenie" - mówił wiceszef MSZ.

Podkreślił, że są też działania o charakterze zorganizowanym. "Świadkowie, ci, którym udało się uciec, zeznają, że były oddzielane kobiety od mężczyzn, że mężczyznom nakazywano się rozbierać po to, żeby ujawniano, czy mają tatuaże, które mogłyby wskazywać na przynależność do ukraińskich sił zbrojnych. Nawet czasami, jeśli nie mieli żadnych oznak, to wystarczyło, że byli w pewnym wieku, żeby ich po prostu rozstrzeliwać ze związanymi rękami, strzałem w tył głowy" - powiedział. "Te stare sowieckie metody w dalszym ciągu są po prostu codziennością, są używane przez Rosję w XXI wieku" - dodał.

Jabłoński stwierdził, że "sprawcy tych zbrodni, które mają charakter systemowy to są nie tylko bezpośredni wykonawcy, ale także ich mocodawcy, osoby, które to zaplanowały". "Ci sprawcy powinni za to odpowiedzieć" - zaznaczył.

Przypomniał jednocześnie, że "Rosja nie jest stroną wielu konwencji międzynarodowych i nie uznaje jurysdykcji np. Międzynarodowego Trybunału Karnego". "To nie zmienia faktu, że tego rodzaju działania są niezbędne. Ukraińcy są ofiarami tej zbrodni, to przede wszystkim do decyzji rządu Ukrainy i prezydenta Ukrainy będzie zależało to, w jaki sposób tych zbrodniarzy osądzić" - zaznaczył. Jak dodał, "decyzje w tej sprawie powinny zapaść właśnie w porozumieniu z Ukrainą".(PAP)

Autorka: Anna Kruszyńska