Szel napisała na Facebooku, że otrzymała teraz dane, o które zwróciła się w związku ze sprawą użycia oprogramowania szpiegującego o nazwie Pegasus sprzedawanego przez izraelską firmę NSO Group.

Z danych tych wynika, że najwięcej zezwoleń wydano w 2019 i 2020 r. Przy tym Sąd Stołeczny akceptował wszystkie składane wnioski.

Szel podkreśliła, że zgodnie z prawem potrzebna jest zgoda sądu na wykonywanie przez służby bezpieczeństwa narodowego takich zadań jak zapobieganie obaleniu legalnego ustroju Węgier niezgodnymi z prawem metodami czy próbom zagrożenia bezpieczeństwu gospodarczemu Węgier. Dodała, że podstawą tajnej inwigilacji mogą być również przepisy kodeksu karnego dotyczące rozpowszechniania treści mogących siać panikę, co tłumaczyłoby wysoką liczbę zgód z 2020 r.

Dopuszczalne jest przy tym rewidowanie mieszkań podejrzanych osób, podsłuch ich telefonów czy kontrola korespondencji.

Śledztwo konsorcjum medialnego pod kierownictwem francuskiej organizacji dziennikarskiej Forbidden Stories wykazało, że przy użyciu oprogramowania Pegasus zinfiltrowano na Węgrzech urządzenia cyfrowe szeregu osób, w tym co najmniej 10 prawników, piątki dziennikarzy i jednego polityka opozycji.

Konsorcjum przeanalizowało listę 50 tys. numerów telefonów, które klienci NSO Group mogli wybrać do nadzorowania poprzez Pegasusa. Na liście tej znajdują się numery telefonów co najmniej 180 dziennikarzy, 600 polityków, 85 działaczy na rzecz praw człowieka i 65 szefów firm z całego świata.

Przy pomocy oprogramowania Pegasus można nie tylko podsłuchiwać rozmowy z zainfekowanego smartfona, ale też uzyskać dostęp do przechowywanych w nim innych danych, np. e-maili, zdjęć czy nagrań wideo. NSO Group może sprzedawać Pegasusa za granicę tylko za zgodą ministerstwa obrony Izraela.