Donald Trump podczas wiecu w Phoenix odniósł się do relacji Stanów Zjednoczonych z NATO, sugerując, że Sojusz okazał się nieskuteczny w kluczowym momencie napięć wokół cieśniny Ormuz. Były prezydent USA podkreślił, że wsparcie sojuszników przyszło zbyt późno, a Ameryka – jego zdaniem – poradziła sobie samodzielnie.
W trakcie wystąpienia w Arizonie Donald Trump mówił o rzekomym telefonie od przedstawicieli NATO, który miał nastąpić już po opanowaniu kryzysu w rejonie Cieśnina Ormuz. – „Teraz, gdy sytuacja w cieśninie Ormuz prawie dobiegła końca, otrzymałem telefon z NATO z pytaniem, czy potrzebujemy pomocy. Bardzo dziękuję, NATO” – mówił ironicznie.
Polityk przekonywał, że odpowiedział wprost, iż pomoc byłaby przydatna znacznie wcześniej. „Przydałaby mi się wasza pomoc dwa miesiące temu, ale teraz naprawdę jej nie potrzebuję” – stwierdził, dodając, że Sojusz „był absolutnie bezużyteczny” w kluczowym momencie.
Wypowiedź wpisuje się w szerszą linię retoryczną Trumpa, który podkreśla nierównowagę w relacjach transatlantyckich i zarzuca europejskim partnerom zbyt małe zaangażowanie finansowe w obronność. Już w czasie swojej prezydentury wielokrotnie naciskał na państwa członkowskie NATO, aby zwiększyły wydatki wojskowe do poziomu co najmniej 2 proc. PKB.
Uwagę przykuwa sposób absurdalny sposób narracji prezydenta kierowany do swych zwolenników przed wyborami do parlamentu: począwszy od wypowiedzi (Przedstawiciele NATO mieli zadzwonić) skończywszy na kolejnym minięciu się z faktami - Trump nie zabiegał dwa miesiące temu w NATO o pomoc w ataku na Iran. Decyzję o agresji podjął samodzielnie bez konsultacji z sojusznikami a nawet własnym parlamentem.
Wątpliwości wokół rozmowy z Markiem Ruttem
Nie jest jasne, do jakiej rozmowy odnosił się Trump. Z ustaleń mediów wynika, że sekretarz generalny Mark Rutte nie kontaktował się z nim w dniu, o którym mówił były prezydent. Jednocześnie w tym samym czasie odbywały się rozmowy międzynarodowej koalicji dotyczące ewentualnej operacji zabezpieczenia żeglugi w rejonie Zatoki Perskiej.
Inicjatywa ta, prowadzona m.in. przez Francja i Wielka Brytania, zakłada wysłanie wielonarodowej misji o charakterze obronnym. Jej głównym celem ma być ochrona statków handlowych oraz neutralizacja zagrożeń, takich jak miny morskie, które w przeszłości były wykorzystywane w tym regionie.
Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa około 20 proc. światowego transportu ropy naftowej, od lat pozostaje jednym z najbardziej zapalnych punktów na świecie. Każde zakłócenie w tym obszarze natychmiast przekłada się na globalne rynki energii i bezpieczeństwo międzynarodowe.
Spór o rolę USA i finansowanie sojuszy
Trump w Phoenix powrócił również do argumentu o ogromnych kosztach ponoszonych przez Stany Zjednoczone na rzecz bezpieczeństwa sojuszników. Podkreślał, że Waszyngton wydaje setki miliardów dolarów rocznie na obronność, a w dłuższej perspektywie kwoty te sięgają nawet biliona dolarów.
– „To oni nas potrzebują. Potrzebują nas bardzo” – mówił, sugerując, że relacje z NATO są asymetryczne i faworyzują europejskich partnerów. Tego typu narracja była jednym z fundamentów jego polityki zagranicznej, określanej jako „America First”, zakładającej ograniczenie zaangażowania USA w konflikty międzynarodowe oraz renegocjację zobowiązań sojuszniczych.
Eksperci zwracają uwagę, że choć Stany Zjednoczone rzeczywiście ponoszą największe wydatki w NATO, to Sojusz zapewnia im także strategiczne korzyści – w tym dostęp do baz wojskowych w Europie i wsparcie operacyjne w wielu regionach świata, od Afganistanu po Bałkany.
Porozumienie z Iranem i spór o program nuklearny
Wątek napięć w Zatoce Perskiej Trump powiązał z kwestią negocjacji z Iran. Podczas wiecu stwierdził, że porozumienie z Teheranem jest bliskie, choć zaznaczył, że „z Iranem nigdy nie wiadomo”.
Twierdził, że ewentualna umowa miałaby obejmować przejęcie przez USA irańskiego wzbogaconego uranu. Opisał to w obrazowy sposób, mówiąc o „wygrzebywaniu pyłu nuklearnego koparkami i zabieraniu go do domu”. Teheran zdecydowanie zaprzecza, by prowadził negocjacje w takim kształcie.
Trump odniósł się także do doniesień o możliwym odblokowaniu 20 miliardów dolarów dla Iranu, zapewniając, że „nie będzie żadnej wymiany pieniędzy”. To istotne w kontekście wcześniejszych sporów wokół porozumienia nuklearnego z 2015 roku, z którego USA wycofały się w trakcie jego prezydentury.
Mobilizacja elektoratu MAGA i polityka globalna USA
Wystąpienie w Phoenix miało również wyraźny kontekst polityczny. Trump zwracał się do zwolenników ruchu MAGA, wśród których rośnie sceptycyzm wobec angażowania się USA w konflikty zagraniczne. Starał się przekonać ich, że obecność Ameryki na arenie międzynarodowej jest konieczna dla obrony „cywilizacji”.
Podkreślał, że nie zamierza „przepraszać za potęgę militarną” Stanów Zjednoczonych i zapowiadał dalsze wzmacnianie dominacji kraju. – „To dzieje się na poziomie, którego nikt nie uważał za możliwy” – mówił.
Eksperci podkreślają, że taka retoryka odzwierciedla napięcie między dwiema tendencjami w amerykańskiej polityce: izolacjonizmem części społeczeństwa oraz tradycyjną rolą USA jako globalnego gwaranta bezpieczeństwa. W kontekście rosnących napięć na Bliskim Wschodzie oraz rywalizacji z Chinami i Rosją, kwestia ta pozostaje jednym z kluczowych tematów debaty publicznej w Stanach Zjednoczonych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu